Category: Disclaimer

  • Klimovicova z bezproblemowym awansem w Roland Garros

    Klimovicova z bezproblemowym awansem w Roland Garros

    Klimovicova z bezproblemowym awansem w Roland Garros

    Linda Klimovicova wywalczyła pewny awans do półfinału kwalifikacji do Rolanda Garrosa. Polka pokonała 6:4, 6:4 Lindę Fruhvirtovą, która w przeszłości była notowana w top50 rankingu WTA.

     

    Wtorkowe zmagania w kwalifikacjach do Rolanda Garrosa bardzo dobrze rozpoczęła Maja Chwalińska. Niedługo później walkę o główną drabinkę rozpoczęła Linda Klimovicova. Dla Polki to pierwszy występ w sezonie na kortach ziemnych więc jej forma na tej nawierzchni była niewiadomą. 20-latka początkiem miesiąca zameldowała się jednak w finale Challengera w gruzińskiej Łopocie, więc była w dobrej dyspozycji.

     

    W pierwszym meczu kwalifikacji nasza zawodniczka trafiła na Lindę Fruhvirtovą. Równolatka Polki miała bardzo dobre wejście w świat seniorskiego tenisa, wygrała jeden turniej rangi WTA i była już klasyfikowana na 49. miejscu w rankingu WTA. Obecnie Czeszka jest jednak bardzo daleka od tej formy.

     

    Klimovicova już od początku spotkania była bardzo aktywna w gemach serwisowych rywalki. Do stanu 2:2, gdzie nie padło żadne przełamanie, miała bowiem łącznie pięć break pointów. Przy swoim podaniu nasza zawodniczka prezentowała się z kolei bardzo pewnie.

     

    Polka dopięła swego w piątym gemie, kiedy szybko przełamała rywalkę. Po utrzymanym podaniu wyszła na 4:2 i wyraźnie przybliżyła się do objęcia prowadzenia w tym spotkaniu. Do końca seta żadna z zawodniczek nie zdołała wypracować choćby jednego break pointa, co dało Klimovicovej zwycięstwo 6:4.

     

    Druga partia rozstrzygnęła się dokładnie według takiego samego scenariusza. Polka w piątym gemie zanotowała przełamanie, które okazało się kluczowe. Choć w ósmym gemie sama musiała bronić trzech break pointów, poradziła sobie z tym znakomicie. Finalnie nasza zawodniczka ponownie wygrała 6:4, a w półfinale eliminacji zmierzy się z rozstawioną z numerem 5. Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii.

     

    ćwierćfinał kwalifikacji gry pojedynczej:

     

    Linda Klimovicova (Polska) – Linda Fruhvirtova (Czechy) 6:4, 6:4

  • Głośno po tym, co zrobiła Ewa Pajor, nie ma wątpliwości. “We krwi”

    Głośno po tym, co zrobiła Ewa Pajor, nie ma wątpliwości. “We krwi”

    Głośno po tym, co zrobiła Ewa Pajor, nie ma wątpliwości. “We krwi

     

    Męska ekipa FC Barcelona skończyła już granie o jakąkolwiek stawkę w bieżącym sezonie, z kolei żeńska drużyna “Blaugrany” ma przed sobą jeszcze dwa finały – w tym ten Ligi Mistrzów, który odbędzie się już 24 maja. Katalońskie media już podgrzewają atmosferę przed starciem z Arsenalem i sporo uwagi poświęcają m.in. Ewie Pajor, która w fantastycznym wręcz stylu zdołała się z marszu wpasować w szeregi “Barcy” w obecnej kampanii.

     

    Męska drużyna FC Barcelona ma przed sobą do rozegrania tylko jeden mecz w obecnej kampanii – z Athletikiem Bilbao, natomiast będzie to potyczka bez specjalnej stawki, bowiem Lewandowski, Szczęsny i spółka zapewnili sobie mistrzostwo kraju już wcześniej. Za nimi również zwycięskie finały innych rozgrywek, a o finale Ligi Mistrzów mogli zapomnieć na swoje nieszczęście już jakiś czas temu.

     

    Inaczej sprawa ma się w przypadku żeńskiego zespołu FCB, który już 24 maja zagra o puchar Women’s Champions League przeciwko londyńskiemu Arsenalowi i stanie przed szansą zapewnienia sobie (co najmniej) potrójnej korony. Tematowi temu poświęcił swoją środową okładkę kataloński dziennik “L’Esportiu”.

     

    Ewa Pajor znowu w centrum uwagi. Ma szansę na wielki sukces z FC Barcelona

     

    “Gol we krwi” rzucono od razu na okładce, nawiązując do dwóch czołowych strzelczyń Barcelony, Ewy Pajor (najskuteczniejszej zawodniczki hiszpańskiej ekstraklasy) oraz Claudii Piny (najlepszej pod względem zdobytych bramek piłkarki w LM).

     

    “Chcą poprowadzić Barcę do czwartej kontynentalnej korony” – napisano na “jedynce” gazety, odnosząc się poniekąd do triumfów “Blaugrany” z lat 2021, 2023 i 2024. Dodatkowo przypomniano, że Pajor czeka na swoiste przełamanie, bo do podobnych finałów przechodziła już czterokrotnie w barwach Wolfsburga, aczkolwiek każdorazowo musiała tu przełykać gorycz porażki.

     

    “Podpisała kontrakt z Barceloną właśnie po to, by powiesić w gablocie ten mistrzowski medal, a los i życie zarezerwowały dla niej piątą szansę” – napisał w swym artykule Oriol Tortajada. Sama reprezentantka Polski również nie kryje wielkiej determinacji.

     

    “Zdobycie tego trofeum zawsze było moim marzeniem, a teraz mogę wygrać ten tytuł z Barcą. Nie można popadać w obsesję. Mamy niesamowitych graczy, niesamowity sztab trenerski i możemy to zrobić. Jesteśmy gotowe” – stwierdziła 28-latka, o której zrobiło się jeszcze głośniej po tym, jak wygrała Trofea Pichichi pań w Liga F.

     

    Finał Ligi Mistrzyń to nie wszystko. Pajor i koleżanki czeka jeszcze jedno wyzwanie

     

    Warto nadmienić, że “Duma Katalonii” po finale Ligi Mistrzyń podejdzie jeszcze do finału Pucharu Królowej – ten odbędzie się 7 czerwca, a rywalkami Pajor i jej kompanek będą zawodniczki Atletico Madryt. Szykuje się wymagający finisz kampanii 24/25…

  • Udany start Mai Chwalińskiej w walce o Rolanda Garrosa

    Udany start Mai Chwalińskiej w walce o Rolanda Garrosa

    Udany start Mai Chwalińskiej w walce o Rolanda Garrosa

    Maja Chwalińska odniosła zwycięstwo w kwalifikacjach do wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Polka pokonała Cindy Langlais 6:4, 4:6, 6:0. W kolejnej fazie zmierzy się ze znacznie trudniejszą rywalką.

     

    Trzy polskie tenisistki przystąpiły do kwalifikacji gry pojedynczej wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Do tego grona należą Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa oraz pochodząca z Czech Linda Klimovicova.

     

    Mecze naszych zawodniczek zaplanowano na wtorek, 20 maja. W pierwszej kolejności do gry wkroczyła Chwalińska, która zmierzyła się z Cindy Langlais. Po trzysetowym boju Polka zwyciężyła 6:4, 4:6, 6:0.

     

    W premierowej odsłonie Chwalińska okazała się lepsza od rywalki, zwyciężając 6:4. W drugiej identycznym wynikiem triumfowała Langlais, przez co doszło do decydującej partii.

     

    Ta z kolei okazała się jednostronna, ponieważ nasza reprezentantka rozbiła przeciwniczkę do 6:0. W efekcie zameldowała się w drugiej fazie kwalifikacji, gdzie zmierzy się ze znacznie trudniejszą rywalką.

     

    Chwalińską czeka bowiem pojedynek ze Słowenką Kają Juvan. Warto przy tym dodać, że obie tenisistki są przyjaciółkami Igi Świątek, która zapewne nie będzie trzymać kciuków za żadną z nich z uwagi na tę sytuację.

     

    Roland Garros:

     

    ćwierćfinał kwalifikacji gry pojedynczej:

     

    Maja Chwalińska (Polska) – Cindy Langlais (Francja) 6:4, 4:6, 6:0

  • 3:0 i 4:0, złamana rakieta. Linette grała o ćwierćfinał z wicemistrzynią świata

    3:0 i 4:0, złamana rakieta. Linette grała o ćwierćfinał z wicemistrzynią świata

    3:0 i 4:0, złamana rakieta. Linette grała o ćwierćfinał z wicemistrzynią świata

     

    Mecz Magdy Linette z Rebeccą Šramkovą zaczynał zmagania drugiej rundy WTA 500 w Strasburgu, Polka zmierzyła się ze słowacką wicemistrzynią świata z rozgrywek Billie Jean King Cup na centralnym korcie im. Patrice’a Domingueza. Poznanianka oba sety zaczynała znakomicie, w pierwszym prowadziła 3:0, miała break pointa na 4:0, w drugim już było nawet 4:0. A jednak to nie oznaczało końca emocji. Šramkova odrabiała straty, ale w najlepszej “8” zawodów znalazła się jednak Polka. Wygrała 6:4, 6:3.

     

    Po WTA 1000 w Rzymie Magda Linette spadła w rankingu WTA na 33. miejsce i możemy tylko żałować, że turniej w Strasburgu nie jest już wliczany do klasyfikacji obowiązującej podczas losowanie drabinki French Open. Wszystko wskazuje na to, że poznanianka będzie pierwszą nierozstawioną zawodniczką, jeśli wszystkie czołowe tenisistki świata zdecydują się jednak na grę w stolicy Francji. Właściwie jedyną na dziś szansą dla niej jest rezygnacja Karoliny Muchovej, która od dwóch miesięcy wycofuje się z kolejnych turniejów.

     

    A szkoda dlatego, że wygrywając we wtorek w Starsburgu z Rebeccą Šramkovą Linette zapewniła sobie obronę punktów zdobytych w Alzacji rok temu. I właśnie w rankingu “na żywo” awansowała na 32. miejsce, wyprzedziła Peyton Stearns. No i jest w dobrej formie, pokazała to już w starciu z Barbora Krejčíkovą w niedzielę. I jeśli o półfinał przyjdzie jej zagrać z Jeleną Ryabkiną, wcale nie jest bez szans. Choćby dlatego, że popełnia stosunkowo niewiele niewymuszonych błędów.

     

    WTA Strasburg. Magda Linette kontra Rebecca Šramková. Stawką ćwierćfinał “pięćsetki” w Alzacji

     

    Tak właśnie wyglądał mecz Polki we wtorek, otwierający zmagania na centralnym korcie Patrice’a Domingueza. Rywalką Linette była Rebecca Šramková, w rankingu WTA znajdująca się tylko dziewięć pozycji za nią. Mierzyły się jesienią zeszłego roku w Hua Hin, wtedy zwycięstwo Słowaczki było sporym zaskoczeniem, ale właśnie zaczynał się jej najlepszy okres w karierze. W dwa miesiące awansowała ze 136. miejsca na świecie do TOP 50 listy WTA, pomógł w tym tytuł w Hua Hin, ale też finały w Monastyrze i Jiujiangu. I do tego Šramková na sam koniec była podporą reprezentacji Słowacji, która w Maladze dotarła do wielkiego finału BJK Cup.

     

    Linette zaczęła to spotkanie rewelacyjnie, wygrała swojego gema, przełamała Słowaczkę, dołożyła kolejnego na 3:0. Grała bardzo mądrze, dość konsekwentnie przez bekhend rywalki, będący wyraźnie jej słabszym elementem. I miała nawet Polka piłkę na 4:0, kolejną okazję do przełamania. Przegrała tego gema, a Šramková też jakby zaczęła trochę porządkową swoją grę po festiwalu błędów z samego początku starcia.

     

    Ważny w tej sytuacji był gem numer pięć, bo Słowaczka mogła tu odrobić stratę z początku meczu i dalej płynąć na fali. Magda dość dobrze serwowała, miała kilka szans na 4:1, ale też i Słowaczka mocnymi forhendami coraz częściej pokazywała swoje atuty. Šramková miała dwa break pointy – przy pierwszym piłka jej “siadła” na korcie i uderzyła ją ramą, choć miała ogromną przewagę sytuacyjną. A drugą też wyrzuciła, choć duży wpływ na to miała jakość gry Polki. Ostatecznie to Linette wykorzystała swoją czwartą szansę i odskoczyła na trzy gemy.

     

    I gdy już się wydawało, że Magda spokojnie “dociągnie” z taką przewagą do końca seta, nagle przyszło duże załamanie. Nie tyle mające związek ze spadkiem jakości gry Polki, co z dużo lepszą postawą jej rywalki. A wystarczyło, by Šramková ograniczyła liczbę niewymuszonych błędów i poprawiła celność pierwszego serwisu.

     

    Mimo że kilkakrotnie ciszę na korcie Patrice’a Domingueza przerywało głośne “trzymaj!”, oznaczające wygrany ważny punkt przez Polkę, to sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli. W dziewiątym gemie przegrywała już 15-40, Słowaczka mogła ze stanu 1:4 wyjść na 5:4 i serwować po seta.

     

    Magda jednak się obroniła, zdołała wygrać tego kluczowego gema, przerwała serię Słowaczki. A za chwilę zdołała ją przełamać, pięknym bekhendem granym z góry na dół. Wygrała 6:4, była w połowie drogi do ćwierćfinału.

     

    4:0 dla Magdy Linette w drugim secie. I znów chwila niepokoju. Polka jednak w ćwierćfinale

     

    Ta droga Polki do grona ośmiu najlepszych zawodniczek w Strasburgu zaczęła się Polce dość szybko klarować. Grała po krótkiej przerwie świetnie, za to Słowaczka jakby rozbita tą zmarnowaną końcówką. Polka objęła prowadzenie 1:0, za chwilę 2:0, z przełamaniem.

     

    W trzecim gemie Słowaczka była już maksymalnie sfrustrowana, po swoim kolejnym banalnym błędzie zaczęła z pełną mocą uderzać rakietą w kort. Aż ta się złamała. Sprzęt wymieniła, ale i tak “zarobiła” ostrzeżenie od arbiter Morgan Lary. Za chwilę było już 3:0 dla Polki, która znalazła się na autostradzie do ćwierćfinału. Mając jednak w pamięci sytuację z pierwszej partii, wyrokowanie w kwestii awansu było jednak dość ryzykowne.

     

    Tyle że za moment zrobiło się 4:0 i… wątpliwości wróciły. Rebecca dała radę jednak wygrać w końcu gema, i to przy serwisie Polki, za chwilę dołożyła drugiego. A to zawodniczka, która może iść za ciosem, gdy sytuacja jest już przegrana.Teraz jednak do tego nie doszło, Linette wyrała 6:4, 6:3 – zagra więc w ćwierćfinale.

  • Jest decyzja Świątek. Najważniejsza osoba na Roland Garros reaguje

    Jest decyzja Świątek. Najważniejsza osoba na Roland Garros reaguje

    Jest decyzja Świątek. Najważniejsza osoba na Roland Garros reaguje

    Iga Świątek będzie bronić tytułu podczas wielkoszlemowego Roland Garros. Polka podjęła decyzję, że wcześniej niż zwykle przybędzie do Paryża. Tenisistka jest już w stolicy Francji, gdzie zapoznaje się z nawierzchnią kortów ziemnych. Jak jej szanse w Paryżu widzi Amelie Mauresmo, dyrektorka turnieju? – Początek turnieju będzie kluczowy, decydujący dla odzyskania przez nią pewności siebie – skomentowała Francuzka.

     

    Iga Świątek straciła już sporo punktów na kortach ziemnych. Jej najlepszym wynikiem na mączce w tym sezonie był półfinał w Madrycie. Poza tym odpadała w trzecich rundach turniejów w Stuttgarcie i Rzymie. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Świątek znajduje się na piątym miejscu, a jeżeli straci sporo punktów podczas Roland Garros, to osunie się jeszcze niżej. – Po prostu nie byłam gotowa, żeby walczyć i rywalizować. Skupiłam się na błędach. To mój błąd, że robię źle niektóre rzeczy – mówiła Świątek po porażce z Danielle Collins (1:6, 5:7 w Rzymie).

     

    Świątek podjęła decyzję, by przylecieć wcześniej. Dyrektorka Roland Garros reaguje

    Amelie Mauresmo, dyrektorka Roland Garros, udzieliła wywiadu Eurosportowi przed startem turnieju. Francuzka wypowiedziała się nt. szans Świątek na obronę tytułu.

     

    – Początek turnieju będzie kluczowy, decydujący dla odzyskania przez nią pewności siebie. Czasami potrzebuje się tych pierwszych wygranych, jednej, dwóch, czasami trzech, by złapać ten odpowiedni rytm. Żeby jeszcze bardziej uwierzyć w sukces. Na tych kortach zawsze jest niebezpieczna, zawsze będzie stanowić spory problem dla każdej rywalki. Fakt, że tym razem zacznie z dość niską pewnością siebie to dla niej nowość. Ciekawe, jak zareaguje na to mentalnie – powiedziała.

     

    Mauresmo dostrzegła, że Świątek przybyła znacznie wcześniej do Francji niż normalnie. Pierwszy mecz Polka na mączce na Roland Garros zagra dopiero na początku przyszłego tygodnia. – W tym sezonie nie wygrała zbyt wielu spotkań na mączce. Uważam, że chce jak najmocniej zaczerpnąć atmosferę kortu centralnego, kortu, który kocha i który być może jest jej ulubionym na świecie. Potrzebuje tego. To jeden z pierwszych przypadków, gdy tak renomowana zawodniczka pojawia się u nas już teraz – opowiada dyrektorka turnieju.

     

    Kto wygra Roland Garros? “Zawsze było kwestią otwartą”

    Kto jest główną faworytką do wygrania wielkoszlemowego Roland Garros? Mauresmo wskazała kilka zawodniczek, które mogą być groźne na kortach w Paryżu.

     

    – Aryna Sabalenka jest niesamowita od początku sezonu. Coco Gauff dobrze poukładała swoją grę, a Madison Keys w tym roku wygrała już wielkoszlemowy Australian Open. To, kto wygra turniej singlistek, zawsze było kwestia otwartą, a teraz chyba jeszcze trudniej to przewidzieć – podsumowała.

     

    Wielkoszlemowy Roland Garros rozpocznie się 25 maja i potrwa do 8 czerwca. Aktualnie jesteśmy pewni udziału piątki Polaków w głównej drabince: Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch, Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka. Relacje tekstowe na żywo z Roland Garros w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Już wszystko jasne! Ogłoszono powołania na Ligę Narodów

    Już wszystko jasne! Ogłoszono powołania na Ligę Narodów

    Już wszystko jasne! Ogłoszono powołania na Ligę Narodów

    Piłkarska reprezentacja Polski kobiet już niedługo rozegra mecze Ligi Narodów z Irlandią Północną i Rumunią. Znamy listę zawodniczek powołanych na te spotkania.

     

    Reprezentacja Polski kobiet rywalizuje obecnie w Dywizji B Ligi Narodów. Biało-Czerwone do tej pory bardzo dobrze prezentowały się w rywalizacji na arenie międzynarodowej. Podopieczne Niny Patalon po czterech spotkaniach mają na swoim koncie dziesięć punktów, dzięki czemu znajdują się na pierwszym miejscu w grupie, wyprzedzając narodowe drużyny Irlandii Północnej, Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii.

     

    Polki już niedługo rozegrają kolejne spotkania w Lidze Narodów. 30 maja zmierzą się zawodniczkami z Irlandii Północnej, a 3 czerwca zagrają z reprezentantkami Rumunii.

     

    W poniedziałek na profilu “Łączy Nas Piłka” na platformie X ogłoszono listę powołanych piłkarek na zbliżające się spotkania. Zobaczcie, które zawodniczki mogą pojawić się na murawie w nadchodzących meczach.

     

    Powołania piłkarskiej reprezentacji Polski kobiet na mecze Ligi Narodów:

    Bramkarki: N. Radkiewicz, K. Seweryn, K. Szemik

     

    Obrończynie: K. Adamek, J. Cyraniak, P. Dudek, M. Mesjasz, E. Szymczak, M. Wiankowska, A. Zaremba, W. Zieniewicz

     

    Pomocniczki: A. Achcińska, M. Brodzik, D. Grabowska, E. Kamczyk, M. Kokosz, T. Pawollek, K. Słowińska

     

     

     

    Napastniczki: K. Jedlińska, N. Padilla-Bidas, E. Pajor, P. Tomasiak, W. Zawistowska

  • Sensacja, Magda Linette nie dała szans mistrzyni Wimbledonu! Co za wynik!

    Sensacja, Magda Linette nie dała szans mistrzyni Wimbledonu! Co za wynik!

    Sensacja, Magda Linette nie dała szans mistrzyni Wimbledonu! Co za wynik

     

    Magda Linette nie dała większych szans wracającej po kontuzji Barborze Krejcikovej i pokonała aktualną mistrzynię Wimbledonu 6:3, 6:3 w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Strasburgu! Polka w kolejnym meczu zagra z Rebeccą Sramkovą, której będzie się mogła zrewanżować za ostatnią bolesną porażkę.

     

    Magda Linette do turnieju w Strasburgu przystępowała po trudnych dla niej imprezach w Madrycie i w Rzymie, gdzie nie najlepiej rozpoczęła granie na nawierzchni ziemnej w 2025 r. W stolicy Hiszpanii Polka przegrała już w pierwszym meczu z Marią Sakkari. I co prawda później zrewanżowała się Greczynce w stolicy Włoch, to jednak dwa dni później Coco Gauff nie dała jej większych szans w meczu trzeciej rundy.

     

    Fani Linette liczyli na dobry rezultat w meczu z wracającą po kontuzji Czeszką Barborą Krejcikovą, która przez uraz pleców ostatni mecz zagrała 8 listopada, czyli ponad pół roku temu. Polka od pierwszych akcji udowadniała, że jest tego dnia lepsza od byłej wiceliderki rankingu i aktualnej mistrzyni Wimbledonu, która ewidentnie nie wróciła jeszcze do dobrej formy.

     

    Linette nie dała większych szans Krejcikovej

     

    Linette przełamała rywalkę już w pierwszym gemie i po kilku minutach spotkania prowadziła 2:0. 29-latka naciskała na Polkę, jednak ta skutecznie wykorzystywała kluczowe piłki. Najbliżej przełamania rywalki Czeszka była w ósmym gemie. Linette jednak bez większych problemów obroniła break pointa. 33-latka poszła za ciosem i w dziewiątym gemie skończyła pierwszą partię, ponownie przełamując rywalkę.

     

    Drugi set rozpoczął się dość niespodziewanie — od przełamania Polki przez Czeszkę. Linette jednak odpowiedziała błyskawicznie i po kilku następnych akcjach prowadziła już 2:1. W czwartym gemie ponownie przełamała rywalkę i przy wyniku 4:1 miała już autostradę do wygranej w całym meczu.

     

    Finalnie Linette po bardzo udanym spotkaniu pokonała Krejcikovą 6:3, 6:3.

     

    W drugiej rundzie Linette zagra ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą, która gładko pokonała Julię Putincewą 6:0, 6:4. Do tej pory Linette i Sramkova grały ze sobą jeden mecz — we wrześniu 2024 r. Słowaczka pokonała Polkę w Tajlandii w dwóch setach.

  • Pajor przeszła do historii FC Barcelony! Czegoś takiego nie dokonał nikt inny

    Pajor przeszła do historii FC Barcelony! Czegoś takiego nie dokonał nikt inny

    Pajor przeszła do historii FC Barcelony! Czegoś takiego nie dokonał nikt inny

     

    Ewa Pajor i FC Barcelona są wielkie. Na koniec sezonu Katalonki zdemolowały 6:0 Athletic Bilbao, a reprezentantka Polski przyczyniła się do tego dwiema bramkami oraz asystą. Dzięki temu ustanowiła klubowy rekord, który jeszcze będzie mogła poprawić, a także została królową strzelczyń ligi hiszpańskiej.

     

    Piłkarki FC Barcelony przystępowały do ostatniego w sezonie meczu ligowego pewne mistrzostwa kraju. A w domowym spotkaniu z Athletikiem Bilbao potwierdziły wielką klasę, do czego walnie przyczyniła się Ewa Pajor.

     

    FC Barcelona rozgromiła Athletic Bilbao na koniec sezonu w lidze hiszpańskiej. Ewa Pajor bohaterką

    Katalonki fantastycznie rozpoczęły. Już w drugiej minucie Salma Paralluelo przeprowadziła akcję lewym skrzydłem i podała do wbiegającej na 11. metr Aitany Bonmati, która płaskim strzałem zdobyła bramkę na 1:0. A potem w centrum uwagi była Polka.

     

    Kilkanaście minut po strzeleniu gola Bonmati ruszyła prawym skrzydłem i dośrodkowała w pole karne. Tam sprytem wykazała się Pajor i po uprzedzeniu obrończyni rywalek trąciła piłkę, co wystarczyło do podwyższenia prowadzenia Barcelony.

     

    Później reprezentantka Polski błysnęła po raz kolejny. Tym razem skorzystała z kapitalnej akcji Caroline Graham Hansen, która oszukała zawodniczkę Athleticu i zagrała tak, że pozostało tylko wbić piłkę do pustej bramki.

     

    Ewa Pajor zdobyła dwie bramki dla FC Barcelony i śrubuje klubowy rekord

    W ten sposób 28-latka śrubuje klubowy rekord pod względem liczby goli w debiutanckim sezonie. We wszystkich rozgrywkach ma ich 43, podczas gdy poprzednia rekordzistka Jennifer Hermoso miała ich 41 (w sezonie 2016/17). A Pajor będzie miała jeszcze dwie okazje na poprawienie wyniku (finały Ligi Mistrzów i Pucharu Królowej). Ponadto z 25 bramkami została królową strzelczyń Ligi F.

     

    W drugiej połowie Katalonki miały gigantyczną przewagę nad rywalkami i szukały kolejnych trafień, co udało im się dopiero na kilkanaście minut przed końcem. Paralluelo wygarnęła piłkę rywalkom w ich polu karnym, a następnie zagrała do Pajor, która natychmiast oddała strzał. Z tym bramkarka sobie poradziła, natomiast była bezradna przy dobitce Claudii Piny.

     

    Ta sama zawodniczka tuż przed końcem podwyższyła na 5:0. Zrobiła to, trafiając do pustej bramki po podaniu reprezentantki Polski, która zagraniem wślizgiem uprzedziła bramkarkę Athleticu. A w doliczonym czasie wynik ustaliła Esmee Brugts.

     

    30. kolejka Ligi F: FC Barcelona – Athletic Bilbao 6:0

    gole: Aitana Bonmati 2′; Ewa Pajor 21′, 37′; Claudia Pina 74′, 89′; Esmee Brugts 90+1′

    Ostatecznie piłkarki FC Barcelony zakończyły ligowy sezon z 84 pkt (na 90 możliwych) i bilansem bramkowym 128-16. A przed nimi jeszcze dwa finały, Ligi Mistrzów z Arsenalem (24 maja) oraz Pucharu Królowej z Atletico Madryt (7 czerwca).

  • Zrobiła to! Ewa Pajor królową strzelczyń ligi hiszpańskiej

    Zrobiła to! Ewa Pajor królową strzelczyń ligi hiszpańskiej

    Zrobiła to! Ewa Pajor królową strzelczyń ligi hiszpańskiej

    Piłkarka Barcelony Ewa Pajor strzeliła dwa gole w wygranym 6:0 meczu z Athletikiem Bilbao w ostatniej kolejce hiszpańskiej ekstraklasy. Reprezentantka Polski wywalczyła tytuł królowej strzelczyń z 25 bramkami na koncie.

     

    Kolejne zawodniczki w klasyfikacji najskuteczniejszych miały znacznie skromniejszy dorobek: Alexia Putellas z Barcelony i Edna Imade z Granady zaliczyły po 16 trafień.

     

    Już w drugiej minucie gola strzeliła dwukrotna laureatka Złotej Piłki – Aitana Bonmati. Jeszcze w pierwszej połowie dwie bramki zdobyła Pajor, której asystowały Bonmati i Caroline Graham Hansen. W drugiej połowie kolejne dwa gole strzeliła Claudia Pina, która weszła z ławki rezerwowych. W doliczonym czasie na 6:0 podwyższyła Esmee Brugts.

     

    W 30. kolejce La Liga Femenina gola strzeliła także inna reprezentantka Polski – Aleksandra Zaremba z Costa Adeje Tenerife. Jej zespół wygrał z Realem Sociedad San Sebastian 4:1.

     

    Barcelona już wcześniej zapewniła sobie 10. w historii oraz szóste z rzędu mistrzostwo Hiszpanii. W 30 ligowych meczach odniosła 28 zwycięstw i poniosła dwie porażki – z Realem Madryt i Levante. Piłkarki “Blaugrany” strzeliły aż 128 goli, a straciły zaledwie 16. Drugie i trzecie miejsce zajęły kluby z Madrytu – Real i Atletico.

     

    Kobieca drużyna “Dumy Katalonii” ma szansę na potrójną koronę. W sobotę na Estadio Jose Alvalade w Lizbonie zagra z Arsenalem Londyn w finale Ligi Mistrzyń, a 7 czerwca zmierzy się z Atletico Madryt w finale Pucharu Królowej.

  • Iga Świątek w Paryżu, a tu taki scenariusz. Upadek i wybuch Polki. “To ją niszczy”

    Iga Świątek w Paryżu, a tu taki scenariusz. Upadek i wybuch Polki. “To ją niszczy”

    Iga Świątek w Paryżu, a tu taki scenariusz. Upadek i wybuch Polki. “To ją niszczy

     

    Już prawie rok minął od ostatniego triumfu Igi Świątek, do którego doszło na kortach Rolanda Garrosa. Czy właśnie tam, w swoim królestwie, Polka zdoła się w końcu przełamać? Zupełnie inny scenariusz dla 23-latki wieszczy Justin Henin. Była liderka rankingu WTA wspomniała o “upadku” Igi Świątek i możliwie czekającej ją “eksplozji”, a także stwierdziła, co jej zdaniem niszczy naszą tenisistkę, negatywnie wpływając na osiągane przez nią wyniki.

     

    Ćwierćfinał w Miami i w Stuttgarcie, półfinał w Madrycie i trzecia runda w Rzymie – przed sezonem trudno byłoby zakładać, że to zdanie opisywać będzie ostatnie występy Igi Świątek na kortach WTA. Oczywiście, obiektywnie rzecz ujmując, nie są to złe rezultaty, ale polska tenisistka przyzwyczaiła nas jednak do nieco innych standardów. Teraz jednak wpadła w błędne koło. I choć świeżo mamy w pamięci czas, gdy była absolutną dominatorką w stawce, teraz już prawie rok czeka na kolejny wygrany turniej.

     

    Swój ostatni sukces Iga Świątek święciła… a jakże – na kortach Rolanda Garrosa, gdzie wygrała trzy ostatnie edycje wielkoszlemowej imprezy. Teraz o obronę tytułu będzie niezwykle trudno, choć naszej zawodniczki nigdy nie wolno skreślać.

     

    Roland Garros. Iga Świątek w końcu się przełamie? Justin Henin ma inny scenariusz

     

    Iga Świątek przebywa już od kilku dni w Paryżu, by jak najlepiej przygotować się do rywalizacji w “swoim królestwie”. Tymczasem jej formę postanowiła skomentować była liderka rankingu WTA – Justin Henin. Jak przyznała belgijska tenisistka w rozmowie z francuskim oddziałem Eurosportu, największym wrogiem Igi Świątek jest obecnie… ona sama. A mówiąc dokładniej – jej perfekcjonizm, który nie pozwala jej błyszczeć nawet na ukochanej mączce

     

    I nawiązując do występu Polki w Rzymie, dodała: – Do tej pory nie bolało to aż tak bardzo. Obecnie mówimy jednak o mączce, którą kocha i o turnieju, który wygrała cztery razy. Jeśli był czas, żeby się odnaleźć, to właśnie teraz. Przeciwko Collins przeszła przez bardzo trudny stan emocjonalny. Na konferencji prasowej miała zaczerwienione oczy. Widać, że to bardzo głęboko ją boli.

     

    Justin Henin jest zdania, że w przypadku Igi Świątek droga powrotna na szczyt może nie prowadzić przez wielki sukces, a bolesny upadek, do którego może dojść w ulubionym dla niej miejscu. I właśnie taki scenariusz dla polskiej zawodniczki wieszczy przez zbliżającym się Rolandem Garrosem, wspominając o możliwych “wybuchu” 23-latki.

     

    – Być może to jest ten moment, kiedy wszystko musi eksplodować, żeby zrozumiała, co tak naprawdę się dzieje i mogła iść dalej. Może to właśnie tutaj, w Paryżu, zobaczymy jej upadek, zanim będzie mogła znów się podnieść – powiedziała Justin Henin.