Category: Disclaimer

  • Ależ powrót Piotra Żyły! Rewelacyjny skok i długie prowadzenie. Już czuł smak wygranej [WIDEO]

    Ależ powrót Piotra Żyły! Rewelacyjny skok i długie prowadzenie. Już czuł smak wygranej [WIDEO]

    Ależ powrót Piotra Żyły! Rewelacyjny skok i długie prowadzenie. Już czuł smak wygranej [WIDEO]

    Znakomity sygnał od Piotra Żyły! Wracający do rywalizacji po operacji 37-latek znakomicie spisał się w kwalifikacjach do konkursu w Wiśle. Pofrunął aż na 130 m, przez skoki prawie 50 rywali był liderem klasyfikacji, a ostatecznie skończył na siódmej lokacie. Znacznie mniej optymistyczne były próby pozostałych Polaków, choć w konkursie zobaczymy siedmiu z nich. Zdyskwalifikowany został Kacper Juroszek.

     

     

     

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

     

    W pierwszym treningu przed kwalifikacjami dobrze pokazał się Paweł Wąsek (dziewiąte miejsce), a w drugim Aleksander Zniszczoł (12.). Pozostali Biało-Czerwoni skakali na poziomie, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić w tym oraz zeszłym sezonie. Na listę startową wpisano aż 67 zawodników. Dzięki roli gospodarza Polacy mogli wystawić aż dziewięciu zawodników. W grupie krajowej oczy kibiców były zwrócone przede wszystkim na Piotra Żyłę. Trzykrotny mistrz świata opuścił pierwsze dwa weekendy Pucharu Świata, wracając do dyspozycji po kontuzji.

     

     

     

    W kwalifikacjach Żyła pokazał się bardzo dobrze. Skoczył aż 130 m, zostając na dłużej liderem zmagań. Wyprzedził go dopiero Ren Nikaido z 52. numerem startowym. Najbliżej z Polaków lądował Kacper Juroszek (107,5 m), ale i tak został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon. Andrzejowi Stękale również nie wyszedł skok (111 m). Maciej Kot, który w treningach wypadł słabo, najlepszą próbę przygotował na eliminacje, osiągając 121,5 m.

     

     

     

    Jakub Wolny, który w tym sezonie już skakał w PŚ, skoczył 117,5 m. Równo skaczący w treningach Kamil Stoch, tym razem oddał słabszą próbę na odległość 114,5 m. Dawid Kubacki pokazał się z lepszej strony, lądując na równo 120. m.

     

     

     

    Gigant wziął na celownik polskich skoczków. I nagle… Aleksander Kwaśniewski! “Co on tu w ogóle robi”

     

    Nie udały się skoki Pawłowi Wąskowi (110,5 m) oraz Aleksandrowi Zniszczołowi (112 m). Ten drugi dzięki niekorzystnemu wiatrowi, ostatecznie był trzecim najlepszym Polakiem.

     

     

     

    Wygrał Daniel Tschofenig (125,5 m) przed Gregorem Deschwandenem oraz lider klasyfikacji generalnej Piusem Paschke.

     

     

     

    Wyniki Polaków w kwalifikacjach do konkursu Pucharu Świata w Wiśle:

     

    7. Piotr Żyła (130 m)

     

    18. Dawid Kubacki (120 m)

     

    26. Aleksander Zniszczoł (112 m)

     

    30. Kamil Stoch (114,5 m)

     

    34. Maciej Kot (121,5 m)

     

    35. Paweł Wąsek (110,5 m)

     

    41. Jakub Wolny (117,5)

     

    54. Andrzej Stękała (111m)

     

    Kacper Juroszek DSQ

  • Po aferze Iga Świątek nie chciała wracać na kort. Mówi o tym po raz pierwszy

    Po aferze Iga Świątek nie chciała wracać na kort. Mówi o tym po raz pierwszy

    Po aferze Iga Świątek nie chciała wracać na kort. Mówi o tym po raz pierwszy

     

    Iga Świątek nie była zbyt aktywna medialnie od momentu, gdy przekazała sama, że uzyskała pozytywny wynik testu antydopingowego. Teraz się to jednak zmieniło. Polka w rozmowie ze wspomnianą Anitą Werner w programie “Fakty po Faktach” po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, co działo się w jej życiu w ostatnich miesiącach i tygodniach po feralnym pozytywnym teście.

     

     

    Czyli miałaś teniso-wstręt? — dopytała Anita Werner. — Troszeczkę. Może to nie jest najbardziej konstruktywne, może nie każdy chce o tym słuchać, bo ludzie lubią słuchać historii, które inspirują i które pokazują, że kocha się to bezwarunkową miłością — wyjaśniła najlepsza polska tenisistka. — Prawda jest taka, że ja kocham grać w tenisa, ale nie kocham go na tyle, żeby poświęcać swój honor albo swoje wartości — dodała.

     

    Iga Świątek zaczęła mówić o Darii Abramowicz. Odegrała ważną rolę

    — Więc tutaj zostałam postawiona w takiej sytuacji, że nagle ludzie mogli mnie bardzo negatywnie oceniać przez tego, co się wydarzyło. Nie miałam na to wpływu i w pewnym sensie to, że jestem sportowcem wpakowało mnie w tę sytuację, więc na początku musiałam wykonać dużo pracy, aby nie myśleć w ten sposób, żeby znaleźć w tenisie znowu tę przyjemność i z pomocą Darii Abramowicz to się udało. To są takie problemy, z którymi też można się zmagać i kiedy psycholog jest potrzebny, więc właśnie to, że mój team ze mną był i mnie wspierał, było dla mnie ogromnie ważne — przekazała Świątek. Cały wywiad można obejrzeć na platformie TVN24 GO.

     

    Przypomnijmy, że w całym zamieszaniu związanym z Polką chodziło o to, że w jej organizmie wykryto trimetazydynę. Miało to miejsce w połowie września. Po długim śledztwie Świątek dowiodła swojej niewinności (zakazana substancja dostała się do jej organizmu za sprawą zanieczyszczenia stosowanej od lat melatoniny) i dlatego została ukarana jedynie miesięcznym zawieszeniem, które zakończyło się w środę, 4grudnia.

     

  • Simona Halep grzmi w sprawie Igi Świątek! Nie chciała wymówić nazwiska

    Simona Halep grzmi w sprawie Igi Świątek! Nie chciała wymówić nazwiska

    Simona Halep grzmi w sprawie Igi Świątek! Nie chciała wymówić nazwiska

     

    — Ta kobieta — nie chcę wymieniać nazwiska, wiecie, o kim mówię — została zawieszona na trzy tygodnie, potem zagrała dwa turnieje, a potem znowu ją zawiesili. Co to ma być? Nie rozumiem. To nie jest fair — powiedziała w sprawie Igi Świątek Simona Halep. Rumunka nie może pogodzić się z tym, że w przypadku jej zawieszenia sama została potraktowana inaczej od wiceliderki rankingu. Należy jednak pamiętać, że ich przypadki znacząco się różnią.

     

    Simona Halep została zawieszona w 2022 r. po wykryciu w jej organizmie roksadustatu, zabronionej substancji. W konsekwencji nie mogła występować w turniejach przez blisko półtora roku. Rumunka nie kryje wściekłości ze względu na fakt, że jej przypadek był rozpatrywany znacznie dłużej, niż miało to miejsce w sytuacji Igi Świątek. I grzmi w rozmowie z “The Telegraph”.

     

    — Ta kobieta — nie chcę wymieniać nazwiska, wiecie, o kim mówię — została zawieszona na trzy tygodnie, potem zagrała dwa turnieje, a potem znowu ją zawiesili. Co to ma być? Nie rozumiem. To nie jest fair — mówi bez ogródek była liderka rankingu WTA. Warto jednak pamiętać, że ich przypadki znacząco się różnią.

     

    Iga Świątek szybko potrafiła wykazać, że zabroniona substancja została wykryta w jej organizmie na skutek przyjęcia zanieczyszczonej partii leku. Halep nie była w stanie odpowiednio szybko dostarczyć wystarczających dowodów, które potwierdzałyby jej tłumaczenia.

     

    — Słyszałam, że niektórzy ludzie wspominali, że nie wykazałam dowodów zanieczyszczenia szybciej. Ale substancja, którą u mnie wykryto, była trudniejsza do odnalezienia. Jej źródło znajdowało się w Chinach, to zajęło trochę czasu, by wykonać test. To nie moja wina, że nie znalazłam źródła zanieczyszczenia — dodaje Rumunka.

     

    Tak, znów nie mogłam spać. Nie mogłam spać przez dwa lata własnego procesu, potem to się skończyło. I teraz, po tym, co się wydarzyło, znów przez kilka dni nie mogłam zasnąć. Nie jest łatwo radzić sobie z tymi negatywnymi myślami — mówi Halep, odnosząc się jednoznacznie do przypadku Igi Świątek.

     

    Jak wyjaśnia “The Telegraph”, przypadek Simony Halep był szczególnie trudny. Pobrana od niej próbka wykazała zbyt duży poziom niedozwolonej substancji, by wskazywał on na pojedyncze zanieczyszczenie. Ostateczne wyrok czterech lat zawieszenia został skrócony do dziewięciu miesięcy, co pozwoliło Halep na powrót na kort. Dziś może ona występować w dowolnych turniejach WTA. Wciąż nie wróciła jednak na poziom sprzed zawieszenia

     

  • Oto cel Polaków na konkurs w Wiśle. Trener mówi o nim wprost

    Oto cel Polaków na konkurs w Wiśle. Trener mówi o nim wprost

    Oto cel Polaków na konkurs w Wiśle. Trener mówi o nim wprost

     

    Dzisiejszy dzień każdemu z zawodników przyniósł zarówno dobre, jak i złe rzeczy — powiedział po kwalifikacjach w Wiśle Thomas Thurnbichler. Szkoleniowiec przyznał również, jakich rezultatów oczekuje w sobotnim konkursie. Zadowoli go dwóch zawodników w okolicach czołowej dziesiątki.

     

    Siódme miejsce Piotra Żyły to najlepszy wynik polskiego skoczka w piątkowych kwalifikacjach w Wiśle. Dawid Kubacki był 18., Aleksander Zniszczoł 27., a w trzydziestce zmieścił się również Kamil Stoch. Do konkursu awansowali też Maciej Kot, Paweł Wąsek oraz Jakub Wolny.

     

    To był ciężki dzień, warunki były zmienne. Widzieliśmy dobre skoki Olka, Pawła w pierwszej serii treningowej czy Piotrka w kwalifikacjach. Ostatni skok Dawida był spóźniony, Paweł nie zdołał utrzymać tak stabilnej pozycji, jak w pierwszym skoku. Również w przypadku Olka druga próba była najlepsza, w kwalifikacjach był na limicie i nie miał najlepszych warunków. Dzisiejszy dzień każdemu z zawodników przyniósł zarówno dobre, jak i złe rzeczy — powiedział w strefie mieszanej Thomas Thurnbichler.

     

    Thomas Thurnbichler mówi o celach na sobotni konkurs

    W sobotę skoczkowie wystartują w konkursie indywidualnym. — Byłoby dobrze, gdybyśmy mieli dwóch zawodników w okolicach czołowej dziesiątki albo w samej dziesiątce — powiedział szkoleniowiec.

     

  • Światowa numer 7, Jessica Pegula, odniosła się do sprawy dopingowej swojej koleżanki z kortu, Igi Świątek, broniąc wyjaśnień przedstawionych w związku z jej zawieszeniem. Polska zawodniczka obecnie odbywa miesięczne zawieszenie, które zakończy się w trakcie przerwy międzysezonowej.

    Światowa numer 7, Jessica Pegula, odniosła się do sprawy dopingowej swojej koleżanki z kortu, Igi Świątek, broniąc wyjaśnień przedstawionych w związku z jej zawieszeniem. Polska zawodniczka obecnie odbywa miesięczne zawieszenie, które zakończy się w trakcie przerwy międzysezonowej.

    Światowa numer 7, Jessica Pegula, odniosła się do sprawy dopingowej swojej koleżanki z kortu, Igi Świątek, broniąc wyjaśnień przedstawionych w związku z jej zawieszeniem. Polska zawodniczka obecnie odbywa miesięczne zawieszenie, które zakończy się w trakcie przerwy międzysezonowej

     

    Sprawa Świątek, która jest kolejnym przypadkiem związanym z dopingiem, przypomina sprawę Jannika Sinnera z tego roku. W przypadku Świątek do jej organizmu trafił trimetazydyna, po spożyciu melatoniny zanieczyszczonej tą substancją. Stwierdzono, że nie było zaniedbania, ale jednak wina wynikała z zakupu melatoniny z niewłaściwego źródła, które nie było rekomendowane przez ITIA.

     

    Pegula komentuje zawieszenie Świątek i wyjaśnienia ITIA

    Podobnie jak w przypadku Sinnera, wiele osób było sfrustrowanych tym, że sytuacja nie została natychmiast ujawniona. Świątek odbyła tymczasowe zawieszenie podczas azjatyckiej części sezonu, choć nie było to publicznie ogłoszone w tym czasie. Po apelacji została dopuszczona do gry pod koniec sezonu.

     

    W przeciwieństwie do takich zawodników jak Nick Kyrgios czy Denis Shapovalov, Pegula unikała kontrowersji i wyraziła zaufanie do śledztwa przeprowadzonego przez ITIA. „Nie wiem, wydaje się, że przeprowadzili śledztwo i ona miała swoje wyjaśnienia,” powiedziała Pegula mediom w Nowym Jorku. „Trzeba ufać, że wykonują swoją pracę, że dochodzą do właściwego wniosku.”

     

    „Myślę, że to frustrujące dla ludzi na zewnątrz – a nawet dla niektórych zawodników – że to wszystko wydaje się być takie przypadkowe, jeśli chodzi o to, jak ludzie są karani. Mi wyjaśniono, dlaczego tak się dzieje. Ale jednocześnie, to jakby: ‚Tak, ale dlaczego to się tak różni?’ I myślę, że to może być frustrujące. Ale wyjaśnienia, które mi przedstawiono, wydają się całkiem jasne i jednoznaczne,” dodała Pegula. „I to wyjaśnienie ma sens.”

     

    Chociaż Świątek odbywa swoje zawieszenie podczas przerwy międzysezonowej, Pegula zauważyła, że część tego zawieszenia już odbyła podczas azjatyckiego tournée, co mogło wpłynąć na jej szanse na zakończenie roku na pozycji numer 1 na świecie. „Zastanawiasz się, jak to działa, kiedy nie konkurujesz, a to wcale nie wydaje się mieć wpływu, więc nie jest to wielka kara,” zauważyła.

     

    „Ale rzeczywiście opuściła azjatycki swing, co mogło wpłynąć na jej szanse na zakończenie roku na pierwszym miejscu, co jest ogromne dla niej,” powiedziała wicemistrzyni US Open 2024. „To też ma znaczenie finansowe, sponsorzy i możliwość posiadania tego numeru 1, co również ucierpiało. Więc na pewno nie chciała tegoprzegapić.”

     

  • Trzy gole w 10 minut. Wielka niespodzianka w Zabrzu! Lider pokonany

    Trzy gole w 10 minut. Wielka niespodzianka w Zabrzu! Lider pokonany

    Trzy gole w 10 minut. Wielka niespodzianka w Zabrzu! Lider pokonany

     

    Niespodzianka w Zabrzu! Lech Poznań przegrał z Górnikiem 1:2 i w sobotę może nawet stracić fotel lidera. To kolejny słabszy mecz Kolejorza na wyjeździe. Trwa za to świetna seria śląskiego klubu, któremu nie przeszkodziła nawet gra w dziesiątkę przez ponad pół godziny.

     

    Lech Poznań w kiepskim stylu zakończył udaną dla siebie rundę i grozi mu nawet, że przerwy zimowej nie spędzi w fotelu lidera. To bardzo mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe, by tak się stało Raków musi pokonać w sobotę Motor sześcioma golami. Ale każde zwycięstwo ekipy Marka Papszuna sprawi, że dogoni Kolejorza i będzie mu ustępować tylko bilansem bramek.

     

    Lech w ostatnich trzech wyjazdowych spotkaniach zdobył tylko punkt. Wyprawy na Śląsk mu nie służą, w poprzedniej kolejce tylko bezbramkowo zremisował po dość słabej grze z Piastem Gliwice.

     

    Górnik jest w zupełnie innej sytuacji. Odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu, wygrał sześć z ostatnich siedmiu spotkań i przeskoczył Legię Warszawa w tabeli. Awansował na piątą pozycję, ale stołeczna ekipa może go z niej zrzucić, jeśli nie przegra z Zagłębiem Lubin w niedzielę.

     

    Niesamowity pierwszy kwadrans starcia Górnika i Lecha

    Trener Lecha Niels Frederiksen dokonał dwóch wymuszonych zmian w składzie w porównaniu do meczu z Piastem (0:0). W miejsce zmagającego się z urazem Bartosza Salamona (a także kontuzjowanego już wcześniej Alexa Douglasa) po raz pierwszy w podstawowym składzie Lecha znalazł się 17-letni Wojciech Mońka. Dotąd nastolatek w Ekstraklasie zanotował jeden krótki epizod w doliczonym czasie gry jeszcze w sierpniu w starciu z Lechią. Z kolei Alego Gholizadeha zastąpił Daniel Hakans. Reprezentant Finlandii dopiero po raz trzeci znalazł się w pierwszej jedenastce.

     

    Początek meczu był niesamowity. Już w czwartej minucie Luka Zahović po podaniu Erika Janzy zdobył bramkę sprytnym strzałem po ziemi, ale sędzia asystent podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Po analizie VAR Szymon Marciniak jednak gola uznał i Górnik dość niespodziewanie prowadził 1:0. W 13. minucie Mońka popisał się świetnym podaniem do Afonso Sousy, a Portugalczyk w sytuacji sam na sam z Michałem Szromnikiem efektownym strzałem skierował piłkę do siatki, doprowadzając do wyrównania.

     

    Górnik błyskawicznie odpowiedział. Lukas Podolski świetnie dograł do Kamila Lukoszka, a ten pokonał Bartosza Mrozka i po kwadransie gry Górnik prowadził 2:1.

     

    Po niespełna półgodziny gry Zahović odważnie spróbował przelobować Mrozka z połowy boiska i niewiele mu zabrakło do powodzenia. Lech przeważał, ale Górnik też śmiało atakował. Groźnie strzelali Taofeek Ismaheel i Podolski

     

    Do przerwy Górnik prowadził, oddał więcej strzałów (12:7), celnych (5:2), za to Lech był dłużej przy piłce (przez 55 procent czasu gry).

     

    Górnik wygrał, grając w osłabieniu

    Po przerwie Lech bezskutecznie dążył do wyrównania. W 56. minucie dość bliski strzelenia gola z rzutu wolnego był Mikael Ishak, ale mógł tylko złapać się za głowę.

     

    Po godzinie gry szanse Kolejorza wzrosły. Rafał Janicki w starciu z Zahoviciem lekko uderzył go ręką i Marciniak pokazał mu żółtą kartkę, drugą w tym spotkaniu.

     

    Lech mocniej atakował, ale niewiele z tego wynikało, bo miał problem ze stwarzaniem okazji. Trener Kolejorza przeprowadzał zmiany, mające na celu poprawę grę w ofensywie – za bocznego obrońcę Joela Pererię wprowadził skrzydłowego Bryama Fabiemę, a w miejsce środkowego pomocnika Radosława Murawskiego wszedł napastnik Filip Szymczak

     

    Nic nie pomagało. W 79. minucie nieźle strzelał z dystansu Sousa, ale niecelnie. Górnik tylko się bronił, wskaźnik goli oczekiwanych xG zabrzan za drugą połowę wynosił 0,01, czyli w ogóle nie zagrozili bramce Kolejorza. To jednak nie miało znaczenia, Lech dalej nie potrafił poważniej zagrozić rywalom i musiał pogodzić się z porażką.

  • Nikolay Davydenko broni Igi Świątek i Jannika Sinnera przed ostrą krytyką

    Nikolay Davydenko broni Igi Świątek i Jannika Sinnera przed ostrą krytyką

    Nikolay Davydenko broni Igi Świątek i Jannika Sinnera przed ostrą krytyk

    Podczas gdy Jewgienij Kafelnikov wyraził swoje opinie w bardzo ostrych słowach na temat spraw dopingowych Igi Świątek i Jannika Sinnera, inny były rosyjski tenisista, Nikolay Davydenko, wyraził się na ten temat zupełnie inaczej, broniąc swoich rodaków.

    Były numer 3 na świecie oraz dwukrotny półfinalista Roland Garros i US Open udzielił wywiadu dla rosyjskiego portalu Championat, w którym stwierdził, że tenis to tenis i nigdy nie zostaniesz numerem 1 dzięki dopingu.

    „Idziesz do apteki, bierzesz tabletkę na oskrzela, a tam jest salbutamol, który uznawany jest za doping. Zawsze trzeba konsultować się z lekarzem sportowym, to jakaś absurdalna sytuacja. Nie staniesz się lepszym zawodnikiem przez wzięcie tabletki. Tenis to tenis, nie zostaniesz numerem 1 na świecie dzięki dopingowi.

    Kiedyś łatwiej było kontrolować doping. My też byliśmy pod presją, ale traktowaliśmy to jako coś normalnego. Nie przejmowałem się tym, piłem i jadłem wszędzie, nie myśląc o możliwych konsekwencjach w tym zakresie. Dziś sytuacja się pogorszyła” – wyjaśnił.

    Tymczasem tenis wciąż żyje sprawami, które dotknęły i dotyczą Polki oraz Włocha, którzy obaj zostali przyłapani na dopingu (Jannik Sinner – Clostebol, Iga Świątek – TMZ) w tym sezonie.

    W przypadku polskiej tenisistki nałożono jednomiesięczną dyskwalifikację, podczas gdy los Sinnera wciąż jest nieznany. W lutym 2024 roku odbędzie się rozprawa w Sądzie Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w sprawie apelacji WADA, która dotyczy pozytywnego wyniku testu antydopingowego Jannika Sinnera, przeprowadzonego podczas turnieju BNP Paribas Open w Indian Wells w marcu 2024 roku.

    Sytuacja dotycząca Polki i Włocha wywołała oczywiście wiele kontrowersji i ostrą krytykę. Wielu tenisistów, takich jak Nick Kyrgios i Simona Halep, publicznie opowiedziało się przeciwko Świątek i Sinnerowi, podobnie jak wielu innych byłych zawodników i ekspertów. Z kolei inne osoby, w tym amerykańska legenda Andy Roddick, stanęły w obronie Świątek i Sinnera.

     

  • Mike Tyson’s Six-Word Response to Chris Eubank Sr’s Exhibition Fight Offer

    Mike Tyson’s Six-Word Response to Chris Eubank Sr’s Exhibition Fight Offer

    Mike Tyson’s Six-Word Response to Chris Eubank Sr’s Exhibition Fight Offe

     

    Chris Eubank Sr has shared his regret about approaching his friend, Mike Tyson, with a request for an exhibition match, only to receive a swift and humbling six-word response from the former heavyweight champion.

     

    Eubank, a former middleweight and super-middleweight world champion, started his professional boxing career in 1985. At the peak of his career, the 58-year-old Brit secured notable wins over fighters such as Nigel Benn, Henry Wharton, and Lindell Holmes. However, after suffering a defeat to Joe Calzaghe in 1998 and subsequent losses to Carl Thompson, Eubank retired from the sport.

     

    Unlike some of his contemporaries, Eubank has not returned to the ring. But shortly after his retirement, he approached Tyson with the idea of an exhibition fight, only to be firmly rejected. Tyson’s six-word reply put Eubank back in his place.

     

    “I’ve always said Mike Tyson is my hero, and I have one regret in boxing, which is Michael Watson,” Eubank shared during a fan Q&A on his YouTube channel. “But there’s another regret. Back in 2000, when I was thinking about money after retiring, I asked Mike if I could fight him in an exhibition match. His response, though, was immediate and put me in my place. Mike said to me, ‘Come on man, you’re my friend.’ Wow. That was shameful. I was chasing money, and I wasn’t evolved at that time. I was still caught up in the game, trying to get money.”

     

    Tyson retired from professional boxing in 2005 after losing to Kevin McBride, but he returned for an exhibition match with Roy Jones Jr. four years ago. Then, to the shock of the boxing world, Tyson made a full comeback last month to face Jake Paul.

     

    The fight, held in Texas, didn’t go as Tyson had hoped, as he was dominated by Paul. Although Tyson avoided being knocked out, he lost clearly on points.

     

    Reflecting on the fight afterward, Tyson shared his thoughts on Twitter: “This is one of those situations when you lose but still win. I’m grateful for last night. No regrets about stepping into the ring one last time. I almost died in June. I had eight blood transfusions, lost half my blood, and 25 pounds in the hospital. I had to fight to get healthy to fight again, so in a way, I won.”

     

    He continued, “For my children to see me stand toe-to-toe and finish eight rounds with a talented fighter half my age in front of a packed Dallas Cowboys stadium—this is an experience no man has the right to ask for. Thank you.”

     

  • Najlepszy napastnik w historii? Robert Lewandowski się nie zawahał. “Oczywiście”

    Najlepszy napastnik w historii? Robert Lewandowski się nie zawahał. “Oczywiście”

    Najlepszy napastnik w historii? Robert Lewandowski się nie zawahał. “Oczywiście”

     

    Kto jest najlepszym napastnikiem w historii? Robert Lewandowski nie miał wątpliwości i bez chwili zastanowienia wskazał na siebie! A później, z każdym kolejnym nazwiskiem w swoim typowaniu, miał coraz większe wątpliwości.

     

    Robert Lewandowski wziął udział w specjalnej zabawie w mediach społecznościowych profilu “433”. Polak musiał stworzyć swój ranking najlepszych napastników w historii. Z małym haczykiem — 36-latek poznawał nazwiska po kolei i musiał je ustawiać na miejsca w ciemno. I szybko pojawiły się drobne problemy!

     

    Wszystko zaczęło się od Zlatana Ibrahimovicia, którego Polak umiejscowił na trzeciej lokacie. A potem prowadzący zabawę powiedział… Robert Lewandowski. I usłyszał: oczywiście, numer jeden. To nie było jednak wszystko.

     

    Robert Lewandowski wskazał najlepszego w historii. I nagle zaskoczenie

    Później Lewandowski mocno się zdziwił, gdy usłyszał nazwisko Romario.

     

    Wow! To nie mój czas, ale on był niesamowity, choć nie był klasycznym napastnikiem — stwierdził i umieścił go na czwartym miejscu.

     

    Kto jeszcze pojawił się w wyjątkowym rankingu? Na drugim miejscu Polak ustawił Luisa Suareza, na piątym pojawił się Thierry Henry, na szóstym Marco van Basten, a na siódmym Alessandro del Piero.

     

    Ranking zamknął Gabriel Batistuta, a ostatnim, który pojawił się do umiejscowienia był wielki Brazylijczyk Ronaldo. Robert Lewandowski nie miał już wówczas jednak wyboru i musiał wskazać go jako numer osiem.

     

  • Iga Świątek wygrała, koniec! Wszyscy o niej mówią, jej nazwisko to dowód

    Iga Świątek wygrała, koniec! Wszyscy o niej mówią, jej nazwisko to dowód

    Koszmar Igi Świątek dobiegł końca. Choć Polka nie została uniewinniona, bo nałożono na nią karę, to udowodniła, że zakazanej substancji nie przyjęła świadomie, a śladowa ilość, jaką wykryto, nie mogła dać jej żadnych korzyści. Za Polką cztery miesiące najcięższej batalii w karierze i bez sprawnej akcji, jakiej jej sztab dokonał we wrześniu, o dowody mogłoby być piekielnie trudno.

     

    Iga Świątek w tym roku przeszła 20 testów antydopingowych. W jednym z nich, z badania przeprowadzonego 12 sierpnia w Cincinnati, wynik był pozytywny

    12 września rozpoczął się wyścig z czasem nie tylko samej tenisistki, ale też całego jej sztabu. Stawką było oczyszczenie Świątek z zarzutów

    Gdyby nie sprawnie przeprowadzone poszukiwania, to o znalezienie dowodów byłoby znacznie trudniej

    Środowisko tenisowe na przykładzie Świątek i Sinnera dyskutuje nad podwójnymi standardami, jakie według wielu występują zarówno w męskim, jak i żeńskim tenisie

    Od 5 grudnia zawieszenie Świątek przestaje obowiązywać

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Iga Świątek nie jest jedyna. Jej przypadek jest porównywany do lidera rankingu ATP

    Ledwo tydzień temu Iga Świątek wyznała światu, że w jej teście antydopingowym znalazła się zakazana substancja, a w czwartek jej kara dobiegła końca. Polka zaakceptowała miesięczne zawieszenie po tym, jak w jej organizmie znalazła się trimetazydyna (TMZ) — lek stosowany w leczeniu chorób serca, który w sporcie może, choć nie zostało to potwierdzone, zwiększyć przepływ krwi i poprawić wytrzymałość.

     

    Polka nie jest jedyną w tym sezonie postacią ze ścisłej światowej czołówki, której próbka wykazała pozytywny wynik. Kilka miesięcy wcześniej w podobnej sytuacji był Jannik Sinner, w którego organizmie wykryto klostebol, zakazany steryd anaboliczny. Włoch został oczyszczony z zarzutów, bo choć otrzymał aż dwa pozytywne wyniki, to w jego sytuacji nie było bezpośredniej winy ani zaniedbania. ITIA tłumaczyło, że masażysta Sinnera używał sprayu z tym specyfikiem, by szybciej wyleczyć ranę. U Sinnera śladowe ilości tej substancji miały znaleźć się właśnie przez kontakt z masażystą.

     

    Iga Świątek w innej sytuacji. Symboliczne zawieszenie

    W przypadku Świątek sytuacja była nieco inna i Polka nie uniknęła kary. Zostało na nią nałożone miesięczne zawieszenie, bo trimetazydyna dostała się do organizmu Polki wskutek przyjmowania zanieczyszczonego suplementu diety (melatoniny). W świecie antydopingu to zupełnie inne przepisy, w myśl których Świątek była winna w tym sensie, że odpowiada za wszystko, co przyjmuje, zarówno suplementy, napoje, jak i pożywienie

     

    Z racji tego, że zakazanej substancji były śladowe ilości, to w sprawie Polki zadecydowano o “braku znaczącej winy lub zaniedbania”, ale samo w sobie jednak wystąpiło, więc nałożono symboliczną karę miesiąca zawieszenia

     

    Pozytywny wynik testu Świątek otrzymała 12 września, a próbka pochodziła z 12 sierpnia, gdy tenisistka przygotowywała się przed turniejem w Cincinnati.

     

    W czwartek 27 listopada dochodzenie w sprawie antydopingowej się zakończyło, a Polka opublikowała kilkuminutowe wyznanie, w którym szczegółowo opowiedziała, z jakim stresem zmagała się w ostatnich tygodniach, a także dlaczego suplementuje melatoninę. Z jej słów wynikało, że przez ciągłe podróże i jet lagi zmaga się z bezsennością, na którą melatonina ma jej pomagać.

     

    Gdy Świątek otrzymała informację 12 września, została tymczasowo zawieszona, ale odwołała się od tej decyzji 10 dni później. Po otrzymaniu pozytywnego wyniku również w próbce B zespół Polki wysłał wszystkie produkty, których używała przed 12 sierpnia, do laboratoriów w Strasburgu i w Paryżu. Okazało się, że zanieczyszczona była właśnie partia melatoniny LEK-AM, którą zażywała tuż przed testem 12 sierpnia.

     

    W międzyczasie Świątek i jej zespół natrafili na kolejne problemy. Okazało się, że ITIA nie może zlecić badania suplementu w akredytowanym przez WADA laboratorium w Salt Lake City, ponieważ producent produktu nie odpowiadał na prośbę przysłania opakowania z tej samej serii.

     

    Problemy w analizie i wytężone poszukiwania identycznego suplementu

     

    Rozpoczęła się walka z czasem i poszukiwania w Polsce drugiego oryginalnie zapakowanego opakowania suplementu. Ostatecznie udało się go uzyskać i 4 października laboratorium w Salt Lake City wydało oświadczenie, że w tej partii melatoniny istniało zanieczyszczenie zakazaną substancją. Inne testy antydopingowe, które Świątek przeszła w podobnym okresie (w sierpniu i we wrześniu), kiedy, co istotne, nie zażywała melatoniny, nie wykazały zakazanych substancji.

     

    Po wnikliwej analizie okazało się, że nie ma możliwości, by Świątek przed 12 sierpnia przyjęła zakazany środek w dawce, która mogłaby jakkolwiek wpłynąć na jej organizm, co potwierdzało wersję Polki. Z tegoż powodu nałożono na nią tylko miesiąc kary.