Category: Disclaimer

  • Niezwykły scenariusz dla Igi Świątek, tego jeszcze nie było. Już ogłaszają wieki hit

    Niezwykły scenariusz dla Igi Świątek, tego jeszcze nie było. Już ogłaszają wieki hit

    Niezwykły scenariusz dla Igi Świątek, tego jeszcze nie było. Już ogłaszają wieki hit

    Tenisowy sezon rozpędza się na dobre. Już za kilka dni będziemy świadkami pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym roku – Australian Open. A media już ogłaszają, że najbliższe miesiące mogą być niezwykłe dla obecnej wiceliderki rankingu WTA – Igi Świątek. Polka ma bowiem okazję na zanotowanie kosmicznego wręcz osiągnięcia, które dotąd wydawało się niemożliwe do zrealizowania. Co więcej, szanse powodzenia są w jej przypadku dość spore.

     

    Wielkimi krokami zbliża się dzień zaznaczony w nowych kalendarzach na czerwono przez wszystkich fanów tenisa oraz samych zawodników i zawodniczki – inauguracja pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie – Australian Open, który potrwa od 12 do 26 stycznia.Spora część zawodników przebywa już jednak na Antypodach od dłuższego czasu. Dotyczy to między innymi dwóch czołowych zawodniczek rankingu WTA. Iga Świątek w ostatnich dniach błyszczała w imprezie United Cup, prowadząc naszą reprezentację aż do wielkiego finału, w którym niestety przegrała singlowy bój z Cori “Coco” Gauff. Aryna Sabalenka natomiast nie miała sobie równych podczas rywalizacji na kortach Brisbane, sięgając po swój pierwszy – i zapewne jeden z wielu – tytuł w tym roku.

     

    Tenis. Iga Świątek dokona “niemożliwego”? Już wieszczą wielki sukces PolkiZ okazji zbliżającego się Australian Open, branżowy portal “Tennis365” postanowił “zajrzeć do szklanej kuli”, próbując wytypować triumfatorów i triumfatorki wszystkich czterech najważniejszych imprez w tym sezonie. Z ich predykcji wynika, że kawałek “wielkoszlemowego tortu” trafi także do Igi Świątek, która tym samym zapisze się w historii tenisa. Ale po kolei.

     

    Zdaniem wspomnianej redakcji Polka będzie należało do głównych faworytek już podczas Australian Open, podobnie jak Coco Gauff, Jelena Rybakina i Aryna Sabalenka. Z końcowego triumfu cieszyć będzie się natomiast ostatnia z wymienionych Białorusinka, która tym samym kolejny raz obroni tytuł. Wśród panów najlepszy będzie natomiast Jannik Sinner.Podczas rywalizacji w stolicy Francji na kortach Rolanda Garrosa nie do zatrzymania mają być natomiast Hiszpan Carlos Alcaraz oraz – a jakże – Iga Świątek, już teraz nazywana przecież “królową Paryża”.

     

    “Do Rolanda Garrosa pozostało kilka miesięcy, a Iga Świątek już teraz jawi się jako zdecydowana faworytka do wygrania piątego tytułu w ciągu sześciu lat. Polka jest dominującą zawodniczką na kortach ziemnych wśród tenisistek pokolenia i ciekawie będzie zobaczyć, kto zdoła jej zagrozić”

     

    czytamy przy nazwisku 23-latki

     

    Jak zaznaczono, żadna inna tenisistka w Erze Open nie wygrała wcześniej czterech kolejnych edycji Ronalda Garrosa. Wyczyn Igi Świątek może więc być historyczny i bezprecedensowy.

     

    Niestety, portal “Tennis365” nie wróży już naszej tenisistce żadnych innych wielkoszlemowych triumfów w najbliższych miesiącach. Na Wimbledonie królować mają bowiem zdaniem tamtejszych dziennikarzy triumfator z Paryża – Carlos Alcaraz, a także Aryna Sabalenka. US Open ma natomiast należeć do Alexandra Zvereva oraz Coco Gauff. Nie przekreśla to jednak szans Igi Świątek, która przecież doskonale pamięta, jak smakuje triumf na kortach w Nowym Jorku. A i londyńska trawa ma być dla niej w tym sezonie – pod wodzą nowego trenera – bardziej życzliwaniż dotychczas.

     

  • Niezwykły scenariusz dla Igi Świątek, tego jeszcze nie było. Już ogłaszają wieki hit

    Niezwykły scenariusz dla Igi Świątek, tego jeszcze nie było. Już ogłaszają wieki hit

    Niezwykły scenariusz dla Igi Świątek, tego jeszcze nie było. Już ogłaszają wieki hit

    Tenisowy sezon rozpędza się na dobre. Już za kilka dni będziemy świadkami pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym roku – Australian Open. A media już ogłaszają, że najbliższe miesiące mogą być niezwykłe dla obecnej wiceliderki rankingu WTA – Igi Świątek. Polka ma bowiem okazję na zanotowanie kosmicznego wręcz osiągnięcia, które dotąd wydawało się niemożliwe do zrealizowania. Co więcej, szanse powodzenia są w jej przypadku dość spore.

     

    Wielkimi krokami zbliża się dzień zaznaczony w nowych kalendarzach na czerwono przez wszystkich fanów tenisa oraz samych zawodników i zawodniczki – inauguracja pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie – Australian Open, który potrwa od 12 do 26 stycznia.Spora część zawodników przebywa już jednak na Antypodach od dłuższego czasu. Dotyczy to między innymi dwóch czołowych zawodniczek rankingu WTA. Iga Świątek w ostatnich dniach błyszczała w imprezie United Cup, prowadząc naszą reprezentację aż do wielkiego finału, w którym niestety przegrała singlowy bój z Cori “Coco” Gauff. Aryna Sabalenka natomiast nie miała sobie równych podczas rywalizacji na kortach Brisbane, sięgając po swój pierwszy – i zapewne jeden z wielu – tytuł w tym roku.

     

    Tenis. Iga Świątek dokona “niemożliwego”? Już wieszczą wielki sukces PolkiZ okazji zbliżającego się Australian Open, branżowy portal “Tennis365” postanowił “zajrzeć do szklanej kuli”, próbując wytypować triumfatorów i triumfatorki wszystkich czterech najważniejszych imprez w tym sezonie. Z ich predykcji wynika, że kawałek “wielkoszlemowego tortu” trafi także do Igi Świątek, która tym samym zapisze się w historii tenisa. Ale po kolei.

     

    Zdaniem wspomnianej redakcji Polka będzie należało do głównych faworytek już podczas Australian Open, podobnie jak Coco Gauff, Jelena Rybakina i Aryna Sabalenka. Z końcowego triumfu cieszyć będzie się natomiast ostatnia z wymienionych Białorusinka, która tym samym kolejny raz obroni tytuł. Wśród panów najlepszy będzie natomiast Jannik Sinner.Podczas rywalizacji w stolicy Francji na kortach Rolanda Garrosa nie do zatrzymania mają być natomiast Hiszpan Carlos Alcaraz oraz – a jakże – Iga Świątek, już teraz nazywana przecież “królową Paryża”.

     

    Jak zaznaczono, żadna inna tenisistka w Erze Open nie wygrała wcześniej czterech kolejnych edycji Ronalda Garrosa. Wyczyn Igi Świątek może więc być historyczny i bezprecedensowy.

     

    Niestety, portal “Tennis365” nie wróży już naszej tenisistce żadnych innych wielkoszlemowych triumfów w najbliższych miesiącach. Na Wimbledonie królować mają bowiem zdaniem tamtejszych dziennikarzy triumfator z Paryża – Carlos Alcaraz, a także Aryna Sabalenka. US Open ma natomiast należeć do Alexandra Zvereva oraz Coco Gauff. Nie przekreśla to jednak szans Igi Świątek, która przecież doskonale pamięta, jak smakuje triumf na kortach w Nowym Jorku. A i londyńska trawa ma być dla niej w tym sezonie – pod wodzą nowego trenera – bardziej życzliwa niż dotychczas.

  • Linette przegrała seta, Radwańska wkroczyła do akcji. Odrodzenie i triumf Polki

    Linette przegrała seta, Radwańska wkroczyła do akcji. Odrodzenie i triumf Polki

    Linette przegrała seta, Radwańska wkroczyła do akcji. Odrodzenie i triumf Polk

     

    W momencie, gdy Magdalena Fręch rywalizowała w Adelajdzie z Jeleną Ostapenko, swój mecz, tyle że w Hobart, rozgrywała także Magda Linette. Rywalką poznanianki w pierwszej rundzie turnieju WTA 250 była Warwara Graczewa. Była reprezentantka Francji odrobiła stratę seta i ostatecznie o losach spotkania decydowała trzecia odsłona. Ta potoczyła się po myśli naszej tenisistki, chociaż walki nie zabrakło. 32-latka triumfowała 6:3, 3:6, 6:4 i zagra o ćwierćfinał z Mayą Joint.

     

    Magda Linette rozpoczęła sezon od turnieju WTA 500 w Brisbane. Jej przygoda z tymi zmaganiami nie potrwała jednak zbyt długo. Pożegnała się już na etapie pierwszej rundy, przegrywając z McCartney Kessler. Przed rozpoczęciem Australian Open zdecydowała się na jeszcze jeden start. Udała się do Hobart na imprezę rangi “250”. Poznanianka postanowiła spróbować swoich sił w singlu i deblu. Wczoraj odniosła zwycięstwo w duecie z Sofią Kenin, dzięki czemu zobaczymy w ćwierćfinale polskie starcie z duetem Katarzyna Piter/Angelica Moratelli.

     

    Podczas drugiego turnieju w 2025 roku dla 32-latki, w jej boksie pojawiła się także Agnieszka Radwańska, która dołączyła do sztabu Linette podczas okresu przygotowawczego. Krakowianka towarzyszyła Magdzie podczas meczu pierwszej rundy w grze pojedynczej. Przeciwniczką tenisistki rozstawionej z “4” była Warwara Graczewa, która od pewnego czasu reprezentuje Francję. Obie grały ze sobą dotychczas trzykrotnie. W zestawieniu H2H to poznanianka prowadziła 2-1.

     

    Magda Linette awansowała do drugiej rundy WTA 250 w Hobart. Wygrana po trudnym bojuPoczątek spotkania był bardzo zacięty. Na pierwszego break pointa trzeba było zaczekać do czwartego gema. Wówczas Linette miała jedną okazję na 3:1, ale nie udało się jej wykorzystać. Po chwili to rywalka miała dwie szanse na przełamanie. W obu przypadkach Magda uruchamiała jednak świetną obronę serwisem, dzięki czemu wciąż nie doszło do wygranego rozdania przez returnującą zawodniczkę.Ten stan potrwał do ósmego gema. Wówczas zniecierpliwiona Graczewa zaczęła popełniać błędy. To zaowocowało stanem 40-0 dla poznanianki i aż trzema break pointami z rzędu. Udało się wykorzystać drugą okazję i tym samym przy wyniku 5:3 Linette serwowała po zwycięstwo w partii. Magda nie miała większych problemów z zamknięciem pierwszej odsłony. Po drugim setbolu cieszyła się z rezultatu 6:3 na swoją korzyść.Reklama

     

    Na starcie kolejnej partii Warwara nadal miała problem z odzyskaniem koncentracji, która towarzyszyła jej na w początkowej fazie spotkania. W gemie otwarcia popełniła sporo błędów i po kilku break pointach doszło do przełamania na korzyść poznanianki. Niestety, Magda nie poszła za ciosem. Po chwili w łatwy sposób dała rywalce odrobić stratę, przegrywając swoje podanie do zera.W następnych minutach Linette mogła odzyskać to, co straciła. Miała break pointa na 2:1, ale ostatecznie taki wynik pojawił się z perspektywy rywalki. Magda wytraciła impet, a Warwara nabierała wiatru w żagle. Reprezentantka Francji wykorzystała swój moment i powiększyła przewagę, po raz kolejny przełamując poznaniankę. W następnym gemie 32-latka znalazła sposób, by odpowiedzieć przeciwniczce i wywalczyła powrotnego breaka, ale nie nacieszyła się nim zbyt długo. Później to znów Graczewa uciekła z wynikiem, tym razem już do stanu 5:2. Notowana na 69. miejscu zawodniczka nie dała już sobie wyrwać prowadzenia. Tym razem to ona triumfowała 6:3, a to oznaczało decydującą partię.

     

    Zanim doszło do trzeciego seta, Linette skorzystała z porad Agnieszki Radwańskiej. Obie przez kilka minut dyskutowały nad tym, co dzieje się na korcie. Na starcie rozstrzygającej odsłony obie pilnowały swoich podań. Wydawało się, że podobnie będzie także w piątym rozdaniu. Magda prowadziła 30-0, ale wtedy nastąpił zwrot akcji. Poznanianka zaczęła popełniać błędy i pojawił się break point dla przeciwniczki. Graczewa wykorzystała pierwszą nadarzającą się okazję i wyszła na prowadzenie 3:2 z przełamaniem.W następnym gemie mieliśmy sporo emocji. Najpierw Linette dostała okazję na wyrównanie, później reprezentantka Francji miała szansę na 4:2, ale przeszkodził jej wiatr. Ostatecznie gem trafił w ręce Magdy po nieczystym zagraniu rywalki i zrobiło się 3:3. Podrażniona Warwara ruszyła do ataku, wygrała dwie pierwsze akcje w siódmym rozdaniu. Polka przetrwała jednak trudny moment i ponownie znalazła się z przodu.Zbliżaliśmy się do końca pojedynku, w związku z czym rosła odpowiedzialność na serwujących zawodniczkach. W ósmym gemie znów obserwowaliśmy długą batalię przy podaniu Graczewej. W kluczowym momencie to rywalka poznanianki popełniała błędy i dzięki temu przy stanie 5:3 Linette serwowała po zwycięstwo w meczu. Magda nie poradziła sobie z tym faktem, przegrała gema do zera. Kilka minut później przeciwniczka miała jednak ten sam problem. Ostatecznie nasza tenisistka triumfowała 6:3, 3:6, 6:4. O ćwierćfinał WTA 250 w Hobart zagra zMayą Joint.

     

  • Magdalena Fręch demolowała wielką gwiazdę, potem kompletny zwrot akcji. Koniec

    Magdalena Fręch demolowała wielką gwiazdę, potem kompletny zwrot akcji. Koniec

    Magdalena Fręch demolowała wielką gwiazdę, potem kompletny zwrot akcji. Koniec

    W pierwszym secie przy stanie 4:0 dla Magdaleny Fręch polscy kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia. Tym bardziej, że przecież sama Iga Świątek nigdy nie zdołała w swej karierze pokonać Jeleny Ostapenko. Podrażniona porażką w pierwszym secie Łotyszka ruszyła jednak do walki i w kolejnych dwóch gemach rozbiła łodziankę. Co więcej, oddała jej tylko dwa gemy. Fręch musiała przełknąć gorzką pigułkę i porażkę 6:4, 1:6, 1:6. Polka już w pierwszej rundzie odpadła z turnieju WTA 500 w Adelajdzie.

    Magdalena Fręch rozbudziła apetyty polskich kibiców w meczu z Jeleną Ostapenko. Początek meczu był dla Polki wyśmienity, ale później została wręcz zdemolowana

    Łotyszka gdy tylko doszła do głosu była bezlitosna i udowodniła, że na kortach w Adelajdzie czuje się wyśmienicie. Przed rokiem tuż przed wielkoszlemowym Australian Open zaliczyła tam zresztą okazałe zwycięstwo

    Dla łodzianki była to piąta kolejna porażka. Przed startem w Melbourne Fręch ma spory materiał do przemyśleń

    Magdalena Fręch chce przełamać niekorzystną passę czterech kolejnych porażek, która rozpoczęła się jeszcze w 2024 r. od przegranej z Aryną Sabalenką podczas turnieju w Wuhan. Zawodniczka z Łodzi przed Australian Open formę szlifowała najpierw w turnieju w Brisbane (szybka porażka w pierwszej rundzie z Suzan Lamens), a teraz czeka ją start w zmaganiach rangi WTA 500 w Adelajdzie. Jej pierwszą rywalką była Jelena Ostapenko, która broni tytułu wywalczonego przed rokiem.

    Obie zawodniczki sąsiadują ze sobą w rankingu WTA Live (Łotyszka jest 22., Fręch oczko niżej), a Ostapenko dodatkowo również ma za sobą fatalną serię w postaci pięciu kolejnych porażek.

    Wymarzony początek Fręch! Ostapenko kompletnie zagubiona

    Polka przystąpiła do spotkania bardzo zmotywowana i początek ułożył się dla niej wyśmienicie. Już w pierwszym gemie łodzianka przełamała rywalkę. W drugim gemie przy własnym podaniu Fręch obroniła dwa break pointy i poszła za ciosem, a Ostapenko była chwilami bezradna. Dość powiedzieć, że Łotyszka w ciągu niespełna czterech gemów popełniła aż 10 niewymuszonych błędów.

    I nagle nastąpił zwrot. Gdy Polka objęła prowadzenie 4:0 wydawało się, że jest na najlepszej drodze do wygranej w pierwszym secie, Łotyszka wróciła do gry i jej łupem padły kolejne trzy gemy. Fręch opanowała jednak sytuacje i przy swoim serwisie dopełniła dzieła, triumfując ostatecznie 6:4

    Huśtawka nastrojów w meczu Magdaleny Fręch

    Inauguracyjny set rozpoczął się od dominacji polskiej tenisistki i prowadzenie 4:0, ale w drugim to Ostapenko błyskawicznie wypracowała sobie czterogemowe prowadzenie. A jej koncert trwał i w drugim secie pozwoliła Polce na zdobycie tylko jednego gema.

    O tym, która z zawodniczek znajdzie się w kolejnej fazie turnieju decydował tym samym trzeci set, który lepiej rozpoczęła Łotyszka. Fręch odpowiedziała jednak przy stanie 2:0 i dała nadzieje kibicom. Ale Ostapenko wyraźnie rozpędzała się z każdą akcją i po pięciu gemach miała już na swoim koncie dwa przełamania i przewagę 4:1. Fręch nie była już w stanie odpowiedzieć i zaliczyła tym samym piątą porażkę z rzędu.

    A w kolejnej rundzie w Adelajdzie Łotyszkę czeka kolejne niesamowicie trudne zadanie. W walce o ćwierćfinał jej rywalką będzie bowiem Madison Keys (18. WTA).

  • Co za powrót w wykonaniu Linette! A było już bardzo źle

    Co za powrót w wykonaniu Linette! A było już bardzo źle

    Co za powrót w wykonaniu Linette! A było już bardzo źle

    Jest pierwsza wygrana Magdy Linette w tym sezonie! Po falstarcie w Brisbane polska tenisistka wystąpiła w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 250 w Hobart. Rywalką Linette była Warwara Graczowa. Obie panie rozegrały trzysetowe spotkanie, które trwało ponad dwie i pół godziny.

     

    Magda Linette (38. WTA) od porażki zaczęła nowy sezon na tenisowych kortach. W pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Brisbane przegrała w pierwszej rundzie z McCartney Kessler (67. WTA) 4:6, 4:6. Po niepowodzeniu w tych zawodach Linette przed Australian Open zgłosiła się do turnieju WTA 250 w Hobart, gdzie została rozstawiona z numerem cztery.

     

    W pierwszej rundzie rywalką polskiej tenisistki została Warwara Graczowa (69. WTA). Dotychczasowy bilans spotkań obu pań był korzystny dla Magdy Linette, gdyż wygrała dwa z trzech meczów przeciwko Rosjance reprezentującą Francję.

     

    Niesamowity bój Magdy Linette. Potrzebne były trzy sety w Hobart

    Mecz od początku był wyrównany, nie było łatwych gemów, a samych okazji do przełamania było jak na lekarstwo. Do stanu 4:3 dla Linette Polka broniła dwóch break pointów, a Graczowa jednego. Jednak wtedy były dwie okazje na przełamanie serwisu rywalki i drugą z nich nasza tenisistka wykorzystała! Po chwili zamknęła seta przy własnym podaniu i wygrała go 6:3.

     

    W pierwszym secie nie było wielu przełamań, ale za to w drugim był ich festiwal. Linette zaczęła świetnie, bo od wygrania gema przy serwisie rywalki. Od tamtego momentu przegrała jednak trzy gemy z rzędu, sama została dwukrotnie przełamana i to ustawiło rywalizację w tym secie. Graczowa grała pewniej, a Polka wygrała tylko swojego jednego gema serwisowego. Z taką grą trudno było myśleć o zamknięciu meczu i tym samym Graczowa odrobiła straty, wygrywając tę partię 6:3.

     

    W trzecim secie zaczęło się od wyrównanej gry i wyniku 2:2, po czym przyszedł gem serwisowy Magdy Linette. Polka miała 30-0, a potem dała się stłamsić Graczowej, która wygrała cztery punkty z rzędu i przełamała naszą tenisistkę. Ale ta pewność siebie nieco zgubiła 69. tenisistkę rankingu, gdyż zaczęła popełniać więcej błędów, co doprowadziło do przełamania powrotnego. W kolejnym gemie Linette obroniła swój serwis i była tylko dwa gemy od końcowego zwycięstwa.

     

    Ósmy gem trzeciego seta był najdłuższym w całym meczu. Obie panie rozegrały 16 punktów, Linette miała trzy break pointy i trzeci z nich wykorzystała! Polka nie bała się uderzać po linii z bekhendu, co to dało jej upragnione przełamanie i wynik 5:3. Tylko cóż z tego, skoro zaraz oddała gema, przegrywając go do zera. Jednak wtedy Graczowa nie wytrzymała! Linette wygrała gema do zera i po dwuipółgodzinnym meczu awansowała do drugiej rundy, w której zmierzy się z Mayą Joint (118. WTA).

     

  • Burza po zachowaniu Igi Świątek. “Trzy kontrowersje jednego dnia

    Burza po zachowaniu Igi Świątek. “Trzy kontrowersje jednego dnia

    Burza po zachowaniu Igi Świątek. “Trzy kontrowersje jednego dnia”

    “3 kontrowersje, w które Iga Świątek była zamieszana jednego dnia United Cup. Z udziałem Coco Gauff i Danielle Collins” — taki tytuł 6 stycznia wita czytelników na znanej sportowej stronie Sportskeeda. Dziennikarze opisują głośne zajścia z udziałem Polki w finałowym starciu przeciwko Stanom Zjednoczonym.

    Jeszcze przed spotkaniem było jasne, że wszystkie oczy kibiców i ekspertów będą zwrócone na moment spotkania Danielle Collins i Igi Świątek. Obie zobaczyły się po raz pierwszy od głośnej afery na igrzyskach olimpijskich, gdy Amerykanka nazwała Polkę “nieszczerą i fałszywą”. Nie przeliczyliśmy się i zachowanie Collins przy uścisku pod siatką było bardzo wymowne. Zwłaszcza że starsza tenisistka daje upust swoim emocjom w mediach społecznościowych.

    Głośno jest również o zachowaniu po meczu z Coco Gauff. “Bardzo nietypowy zimny uścisk dłoni Igi Świątek” — napisał dziennikarz Jose Morgado, udostępniając na swoim profilu nagranie pokazujące zachowanie Polki pod siatką. “Wywołało to fale krytyki pod adresem Polki, której zarzucono słabą postawę sportową” — informuje Sportskeeda.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1875799170344481274

    Trzecią kontrowersją nazwano przerwę medyczną, którą Świątek wzięła w trakcie meczu z Gauff. Dziennikarze piszą, że wstrzymanie spotkania nie wpłynęło na impet amerykańskiej tenisistki.

     

    https://x.com/josemorgado/status/1875823773150310879

  • Danielle Collins “gardzi” Igą Świątek. Ta sprawa rozpala i Polskę, i USA

    Danielle Collins “gardzi” Igą Świątek. Ta sprawa rozpala i Polskę, i USA

    Danielle Collins “gardzi” Igą Świątek. Ta sprawa rozpala i Polskę, i USA

    “Danielle Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Igi Świątek” – pisze wprost “Sports Illustrated” o wydarzeniach zarówno przed jak i po finale United Cup. Zachowanie Amerykanki coraz bardziej oburza polskich kibiców, zwłaszcza w przestrzeni mediów społecznościowych. Konflikt podsycany przez jej działania może zaostrzyć atmosferę przed zbliżającym się wielkoszlemowym Australian Open.

     

    Magazyn “Sports Illustrated” napisał o napiętej atmosferze między Danielle Collins i Igą Świątek, twierdząc wprost, że Amerykanka gardzi Polką

     

    Cała burza zaczęła się od “chłodnego” powitania przed finałem United Cup. Następnie 31-letnia zawodniczka podgrzała atmosferę w mediach społecznościowych, drwiąc z całej sytuacji

    Wszystko zaczęło się od igrzysk olimpijskich, wówczas przed półfinałem Amerykanka nazwała Świątek “nieszczerą”

     

    “Sezon tenisowy już się rozpoczął. Na korcie nie brakuje emocjonujących rozgrywek, ale jak zawsze to zawodniczki i zawodnicy przyciągają największą uwagę” – piszą na wstępie dziennikarze “Sports Illustrated”. Dalej dodając: “Danielle Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Igi Świątek. Mimo że ma już 31 lat i zbliża się do końca kariery, wciąż nie stroni od kąśliwych uwag na temat rywalek, których nie darzy sympatią”.

     

    “Po zwycięstwie reprezentacji USA nad Polską Collins uścisnęła dłoń Igi Świątek, ale zaraz potem zrobiła minę, która wywołała burzę na tenisowym Twitterze. Internauci rzucili się do sieci, by upewnić się, że inni również to zauważyli” – relacjonują Amerykanie chłodne powitanie doświadczonej tenisistki, która ma problem z Igą Świątek od czasu pamiętnego meczu na igrzyskach olimpijskich. Wówczas, po przegranym spotkaniu, 31-latka wybuchła i oskarżyła Polkę o to, że jej zachowanie w szatni różni się od tego, co prezentuje publicznie.

     

    Brak klasy Danielle Collins

     

    Cała sytuacja z lata zeszłego roku mocno popsuła relacje między obiema zawodniczkami, czego dowodem było niezwykle chłodne powitanie przed finałem United Cup. Najbardziej wymuszone było to ze strony Danielle Collins, która już nieraz dała się we znaki Idze Świątek. Nagranie z tego momentu obiegło już światowe media i portale społecznościowe.

     

    Amerykanka podgrzała atmosferę po finale

     

    Collins odniosła się do swojego powitania w dość… złośliwy sposób. Najpierw opublikowała na Instagramie wpis, w którym zamieściła screen i dodała: “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja”. Następnie zmieniła zdjęcie profilowe na Instagramie na to, które obiegło świat – na fotografię przedstawiającą ją ze skwaszoną miną, gdy odchodziła od Igi Świątek.

     

    Finałowa porażka Polski w United Cup

     

    Przypomnijmy, że reprezentacja Polski przegrała ze Stanami Zjednoczonymi w finale United Cup 0:2. Najpierw Iga Świątek uległa Coco Gauff 4:6, 4:6, a później Hubertowi Hurkaczowi zabrakło nieco szczęścia i w tie-breaku został pokonany przez Taylora Fritza 4:6, 7:5, 6:7(4). Wiceliderka rankingu WTA po przegranym meczu zalała się łzami, a na koniec okazało się jeszcze, że nie udało jej się obronić tytułu sprzed roku, kiedy to była MVP United Cup. W niedzielę to miano odebrała jej Coco Gauff.

     

    Deklasuje Collins na korcie

     

    Iga Świątek ma obecnie nad Danielle Collins ogromną przewagę w bezpośrednich pojedynkach, prowadząc aż 7:1. “Oprócz totalnej dominacji na korcie, dopingowa afera Świątek oraz jej okazjonalne ‘gierki’ mogą być przyczyną konfliktu z Collins” – podsumowano w tekście “Sports Illustrated”.

     

     

  • Jeden gest Igi Świątek wystarczył. Wybuch szaleństwa. A Polka wypaliła: To sekret

    Jeden gest Igi Świątek wystarczył. Wybuch szaleństwa. A Polka wypaliła: To sekret

    Jeden gest Igi Świątek wystarczył. Wybuch szaleństwa. A Polka wypaliła: To sekret

    Reprezentacja Polski objęła prowadzenie w 1-0 w rywalizacji United Cup z Norwegią. Wszystko to za sprawą Igi Świątek, która koncertowo weszła w nowy sezon, rozbijając 6:1, 6:0 Malene Helgo. Po zakończeniu trwającego nieco ponad godzinę meczu wiceliderka rankingu WTA udzieliła wywiadu, podczas którego doprowadziła do wybuchu szaleństwa na trybunach swoim jednym gestem. A później odpowiadając na kolejne z pytań, wypaliła nagle: “To sekret”.

     

    Iga Świątek ma za sobą oficjalne otwarcie sezonu 2025. I to nie byle jakie, bo niezwykle efektowne. Oczywiście, 404. w rankingu WTA reprezentantka Norwegii Malene Helgo nie mogła sprawić jej większych problemów, lecz polska tenisistka zrobiła swoje – wygrała 6:1, 6:0 i po 62 minutach mogła zejść z kortu z szerokim uśmiechem na ustach.

     

    Zanim jednak udała się na zasłużony odpoczynek przy meczu Huberta Hurkacza z Casperem Ruudem, wiceliderka światowego rankingu stanęła do wywiadu, w którym podzieliła się swoimi odczuciami, kulisami pracy wykonanej w przerwie między sezonami, a także wizją perspektyw na kolejne miesiące.

     

    – Na pewno jestem zadowolona ze swojego występu. Nie jest łatwo grać dla swojego kraju. Presja jest wówczas większa – powiedziała Iga Świątek wskazując na polskie godło znajdujące się na jej koszulce. Ten gest oraz słowa 23-latki wywołały okrzyki i gorący aplauz ze strony publiczności.- Jestem bardzo podekscytowana, jak co roku. Czuję, że mogę z tego czerpać mnóstwo energii. Także od fanów i ludzi tu zebranych. Jak widać, wypełniliśmy jak zawsze połowę stadionu. Dziękuję wam, że przyszliście – kontynuowała po chwili zadowolona z siebie Iga Świątek.

     

    Iga Świątek zeszła z kortu zwycięska. Polka wypaliła po meczu: “To sekret”Po chwili prowadząca wywiad była tenisistka Andrea Petković zapytała naszą zawodniczkę o to, nad czym pracowała podczas okresu przygotowawczego przed sezonem. Zaznaczyła przy tym, że środowisko tenisowe ma swoje teorie w tym temacie, lecz chce to usłyszeć od samej zainteresowanej.

     

    “Możecie mieć swoje teorie. To sekret. Możemy porozmawiać poza kamerami”🎤

     

     

    ~ powiedziała z przymrużeniem oka Iga Świątek

    🎙️

     

    Po czym dodała: – A tak naprawdę myślę, że to były normalne, standardowe elementy. Pracowałam nad swoim serwisem i techniką, by być bardziej płynną i dłużej utrzymywać jakość. To raczej małe rzeczy. Nie powiedziałabym też, że przygotowania do sezonu były nadzwyczajnie długie, by można było coś robić. To były dwa tygodnie. Ale w tenisie teraz ważniejsze jest to, by dostosowywać się pomiędzy turniejami. Musisz także podczas imprez pracować nad pewnymi rzeczami, ponieważ nie masz na to czasu przed sezonem. Na pewno otrzymuję duże wsparcie od Wima. Jestem szczęśliwa, że rozpoczynam nowy sezon z nowym trenerem i nieco innym podejściem – powiedziała Iga Świątek, zwracając się w stronę swojego nowego szkoleniowca Wima Fissette’a.

     

    Nowy trener, nowe podejście, nowy sezon. Czy będziemy więc oglądać także nową Igę Świątek? – Nie, to zawsze ta sama Iga. Czuję się dobrze, jestem szczęśliwa. Cieszę się, że mogę grać w tenisa. I mam nadzieję, że w tym sezonie będę miała większy dystans do wszystkiego. Być może to będzie nowością. Ale trudno o dystans w tenisie, gdy rywalizujesz co tydzień. Będę szła jednak krok po kroku – zadeklarowała wiceliderka rankingu WTA.

     

  • W USA huczy o scysji Świątek i Collins. “Nie kryje pogardy”

    W USA huczy o scysji Świątek i Collins. “Nie kryje pogardy”

    W USA huczy o scysji Świątek i Collins. “Nie kryje pogardy”

    Danielle Collins wywołała burzę swoim zachowaniem w kierunku Igi Świątek. Amerykanka zachowała się lekceważąco, co nie spodobało się wielu kibicom. W zagranicznych mediach aż huczą na temat relacji obu zawodniczek. “Nie kryje pogardy” – pisze “Sports Illustrated”.

     

    Polska przegrała ze Stanami Zjednoczonymi w finale United Cup. Iga Świątek i Hubert Hurkacz przegrali swoje singlowe spotkania z Coco Gauff (4:6, 4:6) i Taylorem Fritzem (4:6, 7:5, 6:7), co sprawiło, że Biało-Czerwoni nie mieli już szans na odwrócenie losów tego meczu.

     

    Skandaliczne zachowanie Danielle Collins

    Zamiast mówić o wyniku, więcej dyskutuje się o zachowaniu Danielle Collins względem Igi Świątek. Fakt, że tenisistki nie pałają do siebie sympatią, można było zauważyć podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, kiedy Amerykanka nazwała Polkę “nieszczerą”. Podczas powitania zespołów na United Cup 31-latka “bardzo niechętnie podała Idze rękę, robiąc przy okazji minę, którą większość obserwatorów uznała za lekceważącą” – relacjonowaliśmy w Sport.pl.

     

    Na Collins spadła lawina krytyki, a sama zawodniczka dolała oliwy do ognia. Tenisistka zażartowała z całej sytuacji, pisząc o tym: “nie wiem, czy to zauważyliście, ale… nowy rok, stara ja”. Kibice szeroko skomentowali to, co zamieściła Amerykanka w serwisie X i nie zostawili na zachowaniu 31-latki suchej nitki. Padły nawet porównania do Nicka Kyrgiosa, co w ostatnim czasie nie jest komplementem.

     

    Amerykańskie media: Collins nie kryje pogardy dla Świątek

     

    Na temat tego, co się stało w United Cup pochyliły się amerykańskie media. “Drama tenisowa: Danielle Collins nie lubi Igi Świątek” – tak zatytułował tekst o relacji tenisistek “Sports Illustrated”. Dalej możemy przeczytać, że Amerykanka “nie kryje już pogardy” dla Polki.

     

    Dziennikarze podkreślili, że Danielle Collins ustawiła na zdjęcie profilowe na Instagramie ujęcie ze swoją miną podczas przywitania z Igą Świątek. “Relacja na Instagramie nie potrwa dłużej niż 24 godziny, ale zrzuty ekranu będą wieczne dla fanów tenisa” – czytamy.

     

    Iga Świątek zdominowała Danielle Collins

     

    Zdaniem “Sports Illustrated” często zdarzają się sprzeczki w sytuacji, kiedy dobrzy sportowcy i jeszcze większe osobowości rywalizują ze sobą, a w tenisie jedna z nich zawsze musi przegrać. W historii potyczek Igi Świątek z Danielle Collins gorycz porażki częściej przełykać musiała Amerykanka. W bezpośrednich pojedynkach Iga Świątek ma bilans 7:1.

     

    “Oprócz zdominowania rywalizacji, skandal dopingowy Igi Świątek i okazjonalne gierki psychologiczne mogły spowodować tarcia z Collins” – napisano.

     

  • Iga Świątek ujawnia kulisy pracy z Darią Abramowicz. Kort to nie wszystko. A tak to się zaczęło

    Iga Świątek ujawnia kulisy pracy z Darią Abramowicz. Kort to nie wszystko. A tak to się zaczęło

    Iga Świątek ujawnia kulisy pracy z Darią Abramowicz. Kort to nie wszystko. A tak to się zaczęło

    Szczera, wyluzowana i wygadana – w takiej odsłonie zaprezentowała się Iga Świątek w rozmowie opublikowanej w ramach podcastu “Tennis Insider Club”, który prowadzi znana tenisistka Caroline Garcia oraz jej ukochany Borja Duran. Wiceliderka rankingu WTA wypowiedziała się na wiele tematów. Opowiedziała między innymi o dbaniu o swoją strefę mentalną, kulisach współpracy z Darią Abramowicz i o tym, jak w ogóle do niej doszło. Jak się okazuje, psycholożka pomaga jej także w sprawach niezwiązanych z kortem.

     

    W ostatnich dniach w sieci pojawiały się fragmenty podcastu “Tennis Insider Club”, w którym Caroline Garcia i Borja Duran gościli Igę Świątek. W poniedziałek 6 stycznia premierę miało nagranie całej, trwającej ponad 55 minut rozmowy, w której wiceliderka rankingu WTA wypowiedziała się szeroko na wiele tematów. Opowiedziała między innymi o wielkiej zmianie, jaka zaszła w niej w ostatnim czasie.

     

    Iga Świątek została zapytana także o swoją sferę mentalną. Jak się okazuje, nasza tenisistka wcale nie zaczęła dbać o nią w sposób szczególny u progu wielkiej kariery, lecz już znacznie, znacznie wcześniej. Myśląc nie tyle o tenisie, co o umiejętnościach przydatnych w życiu codziennym.

     

    🎤🎙️”Chciałam współpracować z psychologiem już w wieku 14 lat. Na początku po prostu chciałam być w stanie lepiej się koncentrować. Czułam, że praca nad mentalnymi umiejętnościami, ćwiczenie pamięci i tego typu rzeczy, to coś istotnego w życiu”🎤🎙️ 

           rozpoczęła wątek Iga Świątek.🎤🎙️ 

    – Początkowo było to coś bardziej jak trening mentalny. Szukałam różnych osób, które mogą mi pomóc. Ale nigdy nie czułam, że ktoś rzeczywiście mi pomaga, bo jako dziecko byłam opisywana jako ta, która nigdy nie potrafi się skupić. Teraz to zabawne, prawda? To zawsze moja siostra była profesjonalna, skoncentrowana i zdyscyplinowana. A ja chaotyczna, nie potrafiąca zatrzymać się na chwilę w jednym miejscu. Na początku to nad tym chciałam pracować. Gdy byłam starsza, zaczęłam być bardziej introwertyczna. Zdałam sobie sprawę, że potrzebuję czegoś innego. Kogoś, z kim będę mogła czasem porozmawiać o większych sprawach – kontynuowała.

     

    Tenis. Iga Świątek o współpracy z Darią Abramowicz. Tego nauczyła się od swojej psycholożkiIga Świątek zdradziła, że początkowo nie mogła znaleźć odpowiedniej dla siebie osoby, opowiadając o współpracy z dwoma psychologami. Jeden z nich jednak stosował głównie różnorakie gry wpływające na jej koncentrację, a drugi… nie chciał poruszać z nią poważnych spraw. I tak trafiła w końcu na swoją obecną psycholożkę – Darię Abramowicz.

     

    – Szukałam więc kogoś innego i ktoś polecił mi Darię. Ona chciała oglądać moje mecze na żywo. Przyjechała na kilka turniejów. I to znacznie ułatwiło sprawę, ponieważ czasami nie byłam w stanie opisać i wytłumaczyć, co dzieje się ze mną w czasie spotkań. A gdy ona tam była, sama to rozumiała. Od tego momentu wszystko poszło już gładko – opowiedziała wiceliderka rankingu WTA.

     

    Opowiedziała przy tym kulisy wspólnej pracy z Darią Abramowicz. Jak stwierdziła, nie chodzi w niej tylko o sprawy czysto sportowe. Ich kooperacja wybiega bowiem także poza kort.- Daria pomogła mi także od biznesowej strony sportu. Uczyła mnie nawet, jak powinnam zatrudniać ludzi. Bo to coś, czego nie nauczą cię w szkole – powiedziała Iga Świątek. I dodała: – Początkowo był to bardziej trening mentalny i praca nad czymś, co mnie trapiło poza kortem. A teraz mieszamy to z wszystkim w ramach potrzeb.