Category: Celebrities

  • Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Wojciech Szczęsny niezmiennie robi furorę w FC Barcelonie, która z nim w składzie nie przegrywa. Polski bramkarz śrubuje bardzo imponujące statystyki indywidualne, na co kataloński klub zwrócił uwagę w mediach społecznościowych. Nie trzeba było wielu słów, aby dobitnie podsumować wyczyny Szczęsnego.

     

    22 – już tyle meczów rozegrał Wojciech Szczęsny dla FC Barcelony, która z nim w składzie jest niepokonana. 84-krotny reprezentant Polski zbiera wiele zasłużonych komplementów, nawet od katalońskiego klubu.

     

    Wojciech Szczęsny znów to zrobił. Tak podsumowała go FC Barcelona

    W sobotnim starciu z Leganes (1:0) 34-latek ponownie błysnął i został wybrany najlepszym piłkarzem na boisku. “Niezwykła interwencja po uderzeniu Altimiry, które zmierzało do bramki. Bardzo dobra gra nogami. Zapewnia niezaprzeczalne poczucie bezpieczeństwa w polu karnym” – komentowały hiszpańskie media. Pod wrażeniem jest też kataloński klub.

     

    W niedzielę o godz. 4:05 na oficjalnym koncie Barcelony w serwisie X ukazał się wpis poświęcony Szczęsnemu. “Pan Czyste Konto” – tak go nazwano, albowiem spotkanie z Leganes było dwunastym, w którym nie puścił gola. W tym aspekcie ma 55-procentową skuteczność, co musi robić wrażenie.

     

    Wojciech Szczęsny dokonuje wielkich rzeczy w FC Barcelonie. Legenda na wyciągnięcie ręki

    Polak bywa określany “talizmanem” Katalończyków i zbliża się do klubowego rekordu, jeśli chodzi o debiutantów z najdłuższą serią bez porażki. Po sobotnim meczu wyprzedził Alberta Celadesa (21 takich gier w sezonie 1995/96) i zaraz może dogonić legendarnego Johana Cruyffa (23, sezon 1973/74). A jeszcze wyżej są Paulinho (25, sezon 2017/18) oraz Cesc Fabregas (30, sezon 2011/12).

     

    Kolejny występ w barwach FC Barcelony Wojciech Szczęsny będzie mógł zaliczyć we wtorek 15 kwietnia. Wtedy jego drużyna zagra rewanż z Borussią Dortmund w ćwierćfinale Ligi Mistrzów (w pierwszym meczu było 4:0 dla Katalończyków).

  • ‎Szczęsny przeszedł do historii. Teraz przed Polakiem Johan Cruyff

    ‎Szczęsny przeszedł do historii. Teraz przed Polakiem Johan Cruyff

    ‎Szczęsny przeszedł do historii. Teraz przed Polakiem Johan Cruyf

    ‎Wojciech Szczęsny jest o krok od wyrównania rekordu Johana Cruyffa w liczbie meczów bez porażki w barwach Barcelony. Polak potrzebuje jeszcze jednego spotkania bez przegranej, by zrównać się z legendarnym Holendrem.

    ‎Wojciech Szczęsny, 34-letni bramkarz FC Barcelony, nie przestaje zadziwiać swoją formą. Od momentu, gdy Hansi Flick powierzył mu rolę pierwszego bramkarza, Polak nie przegrał żadnego z 22 meczów, a w 12 z nich zachował czyste konto.

    ‎W ostatnim meczu z Leganes, Szczęsny został wybrany MVP, ratując drużynę przed stratą bramki po strzale Altimiry.

    ‎Szczęsny trafił do FC Barcelony w trakcie rozgrywek, zastępując kontuzjowanego Marca ter Stegena. Od stycznia nie tylko utrzymał pozycję w bramce, ale także stał się kluczowym zawodnikiem zespołu. Jego występy przyczyniły się do tego, że Barcelona w 2025 r. jest niepokonana, wygrywając 20 z 24 meczów.

    ‎Jak podkreśla “Mundo Deportivo”, po ostatnim zwycięstwie Barcelony nad Leganes 1:0, Szczęsny wyprzedził Alberta Celadesa, który w sezonie 1995/96 również miał 21 meczów bez porażki.

    ‎Teraz Polak ma szansę zrównać się z Johanem Cruyffem, który w sezonie 1973/74 nie przegrał 23 kolejnych spotkań.

    ‎Aby stać się samodzielnym rekordzistą, Szczęsny musi uniknąć porażki w dziewięciu kolejnych meczach. Przed nim trudne wyzwania, w tym ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Borussią, finał Pucharu Króla z Realem oraz ligowe starcia z Celtą i Espanyolem.

    ‎”Pod wodzą Flicka, Barcelona nie tylko dominuje rywali, ale także potrafi wygrywać w trudnych sytuacjach, jak w meczu z Leganes. Szczęsny, który w 22 meczach wpuścił jedynie 18 goli, stał się prawdziwym talizmanem drużyny, co podkreśla jego wartość dla zespołu” – podkreślają dziennikarz “Mundo Deportivo”.

  • Majchrzak wygrał dwa mecze jednego dnia. Jest finał i awans w rankingu

    Majchrzak wygrał dwa mecze jednego dnia. Jest finał i awans w rankingu

    Majchrzak wygrał dwa mecze jednego dnia. Jest finał i awans w ranking

     

    Kamil Majchrzak awansował do finału turnieju rangi ATP Challenger w Madrycie. Polak rozegrał w sobotę dwa mecze i w półfinale pokonał Norberta Gombosa po trzysetowym boju 7:6(2), 3:6, 7:6(1). Zapewnił tym sobie powrót do top 100 światowego rankingu.

     

    W sobotę, 12 kwietnia o godzinie 10:00 Kamil Majchrzak rozpoczął mecz ćwierćfinałowy turnieju rangi ATP Challenger w Madrycie. Spotkanie z Pablo Carreno miało odbyć się dzień wcześniej, ale nie pozwoliły na to warunki pogodowe.

     

    Polak zwyciężył 6:7(10), 6:4, 6:1 i kilka godzin później przystąpił do meczu półfinałowego. Jego kolejnym rywalem został Słowak Norbert Gombos i mimo że również postawił trudne warunki, to przegrał z Majchrzakiem 6:7(2), 6:3, 6:7(1).

     

    W premierowej odsłonie doszło do łącznie czterech przełamań. Gombos w kluczowym momencie prowadził 6:5 i serwował na zwycięstwo w partii. Mimo prowadzenia 40:0 nie wykorzystał żadnej piłki setowej, a nasz tenisista zdobył pięć punktów z rzędu i doprowadził do tie-breaka.

     

    W nim było już jednostronnie. Majchrzak zdobył pięć pierwszych punktów (5-0), a następnie spokojnie zamknął seta triumfem 7-2. Tym samym był o krok od awansu do finału turnieju w Madrycie.

     

    W II partii lepiej zaprezentował się Gombos. Kluczowe okazało się przełamanie w czwartym gemie, bo później żaden z zawodników nie wypracował nawet break pointa. Tym samym doszło do decydującego seta po tym, jak Słowak zwyciężył 6:3.

     

    Gombos poszedł za ciosem i zanotował przełamanie na dzień dobry. Majchrzak odpowiedział dopiero, gdy był pod ścianą, czyli w dziesiątym gemie, kiedy to rywal serwował na zamknięcie meczu.

     

    Polak w dwunastym gemie nie wykorzystał piłki meczowej przy podaniu rywala i ostatecznie doszło do tie-breaka. Ten ponownie okazał się jednostronny, bo Gombos zdobył tylko jeden punkt (1-7).

     

    Tym samym nasz tenisista awansował do finału zmagań w Madrycie, wygrywając dwa mecze jednego dnia. Ponadto pewne jest, że po raz pierwszy od momentu zawieszenia wróci do czołowej setki światowego rankingu ATP.

     

    Od poniedziałku będzie zajmował 94. miejsce, a jeżeli w decydującym pojedynku pokona Marina Cilicia, to będzie 91. Ponadto Majchrzak zapewnił sobie miejsce w głównej drabince wielkoszlemowego Rolanda Garrosa bez konieczności gry w kwalifikacjach.

  • Szczęsny piłkarzem meczu z Leganes, ale Flick wskazał innego bohatera

    Szczęsny piłkarzem meczu z Leganes, ale Flick wskazał innego bohatera

    Szczęsny piłkarzem meczu z Leganes, ale Flick wskazał innego bohatera

    FC Barcelona po niezwykle trudnym spotkaniu pokonała w sobotę Leganes 1:0. Jedyne trafienie zanotował Jorge Saenz, który w 48. minucie próbując przeciąć podanie rywala, wbił piłkę do własnej bramki. Piłkarzem meczu wybrano… Wojciecha Szczęsnego! Tuż po ostatnim gwizdku arbitra wymownie zareagował Hansi Flick, który zwrócił uwagę na jedną rzecz.

     

    – Jeżeli spojrzysz na wyniki, to wygrali z nami, z Atlético… Ich spotkania z Realem Madryt były bardzo zacięte, ta drużyna potrafi się bronić. W ostatnim meczu z nami grali bardzo dobrze, wiedzą też jak atakować. Wiedzą, jak atakować z głębi, musimy być bardzo skupieni. Jesteśmy pierwsi w tabeli i chcemy pokazać dlaczego. Oni walczą o utrzymanie, to będzie trudny mecz – oznajmił na konferencji prasowej przed meczem z Leganes Hansi Flick. I nie można nie odnieść wrażenia, że miał rację.

     

    Flick zabrał głos po zwycięstwie FC Barcelony. “Świętowaliśmy tak, jakbyśmy trafili do siatki”

    FC Barcelona długo męczyła się z Leganes. Aż trudno było uwierzyć, że to ta sama drużyna, która w środę w imponującym stylu rozbiła Borussię Dortmund 4:0. Nie było widać zbytnio ani Roberta Lewandowskiego, ani Lamine’a Yamala, ani Raphinhy. Na początku drugiej połowy fatalny błąd popełnił Jorge Saenz, który w 48. minucie, próbując przeciąć podanie rywala, wbił piłkę do własnej bramki. Finalnie to trafienie zadecydowało o końcowym wyniku.

     

    W samej końcówce kluczową interwencją popisał się Inigo Martinez, który powstrzymał piłkarza Leganes pędzącego na bramkę Szczęsnego. Polski bramkarz został wybrany piłkarzem meczu, ale to na Martineza zwrócił uwagę Hansi Flick.

     

    – Trzy punkty to trzy punkty. To było wspaniałe, jak walczyliśmy przez 90 minut. Forma, jaką pokazuje drużyna, jest niewiarygodna, dla mnie to powód do dumy, nasi fani też są dumni. Strzeliliśmy gola, ale nie tylko to było najlepsze, bo interwencja Inigo była niesamowita. Świętowaliśmy tak, jakbyśmy trafili do siatki – oznajmił Niemiec.

     

    – Mieliśmy problem, by szybko grać. Byliśmy zmuszeni przerzucać piłkę ze strony na stronę. Posiadanie piłki jest bardzo ważne, poziom mentalny, który dzisiaj pokazaliśmy, też ma swoje znaczenie – dodał.

     

    – Real? Oni grają w niedzielę mecz, my patrzymy na siebie. Dobrze, że zdobyliśmy trzy punkty, za nami świetny tydzień, teraz pora na regenerację. “Odpoczynek, odpoczynek, odpoczynek” – powtarzam to piłkarzom. W niedzielę mamy czas, by się zregenerować i potrenować, a w poniedziałek ruszamy do Dortmundu. Chcę powtórzyć, że mamy fantastyczną drużynę – podsumował.

     

    FC Barcelona rozegra kolejny ligowy mecz w sobotę 19 kwietnia, kiedy na własnym stadionie zmierzy się z Celtą Vigo. Cztery dni wcześniej czeka ją za to rewanż w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund. Po 30. kolejkach ligowych piłkarze Hansiego Flicka zajmują pozycję lidera La Liga z dorobkiem 70 pkt. Drugą lokatę okupuje Real Madryt (63 pkt), natomiast trzecią Atletico (60 pkt).

     

  • Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Męki dla Barcelony, dla kibiców zresztą też. Katalończycy ledwo, bo ledwo, ale wygrali na wyjeździe z Leganes 1:0 po meczu, który zbyt wielu wrażeń nie dostarczył. Gola nr 100 w barwach “Blaugrany” nie strzelił Robert Lewandowski, najbardziej widoczny, gdy rywal tuż przed jego nosem strzelił do własnej bramki. Polski napastnik zszedł z boiska w 67. minucie. Jak jego występ oceniły hiszpańskie media?

     

    Dla FC Barcelony mecz z Leganes przez długi czas nie przypominał niczego przyjemnego. W pierwszej połowie to nawet rywale byli lepsi, a gdyby nie znakomita interwencja Wojciecha Szczęsnego z 12. minuty przy strzale Adrii Altimiry, to “Ogórki” schodziłyby na przerwę prowadząc. Taki stan rzeczy odbił się na ocenach, które w przerwie otrzymali obaj Polacy. Szczęsny został doceniony za ratunek, a Robert Lewandowski zyskał miano “Odłączonego”, jako że był kompletnie niewidoczny.

     

    Lewandowski najbardziej widoczny przy golu samobójczym i zmianie

     

    Nasz napastnik do przerwy nie wyglądał na kogoś, kto zaraz może strzelić bramkę nr 100 w barwach Barcelony. Bezsprzecznie zrobiłby to w 48. minucie, ale uprzedził go Jorge Saenz, który interweniował tak, że wpakował piłkę do własnej bramki. Powiedzenie, że Polak strzelił gola presją psychiczną na rywala, byłoby tu grubą przesadą. Za to w 63. minucie w niezłej sytuacji źle uderzył piłkę głową. Cztery minuty później nie było go już na boisku, gdyż zmienił go Ferran Torres.

     

    Pomeczowe oceny naszego reprezentanta też za wiele się nie zmieniły względem tych w przerwie meczu. Dziennik “Sport” utrzymał mu tytuł “Odłączonego”. – Po przerwie też był niewidoczny. Jeden strzał głową po podaniu Raphinhi i tyle. Nie zdołał strzelić gola nr 100 w koszulce Barcelony – czytamy. Lewandowski skończył mecz z oceną “6”, czyli taką, jak prawie połowa zespołu.

     

    Z kolei “Mundo Deportivo” nazywa go “poświęconym”. – Walczył z obrońcami, próbował oddawać strzały, ale brakowało mu jakości i precyzji. Zmieniony przez Ferrana w 67. minucie – ocenili hiszpańscy dziennikarze.

     

    Szczęsny interweniował raz, a porządnie

    Co do Wojciecha Szczęsnego, Polak skapitulował w 71. minucie, gdy szans nie dał mu głową Dani Raba. Jednak Barcelonę uratował ewidentny spalony. Poza tym golkiperowi brakowało pracy, bo choć Leganes starało się atakować, rzadko przekładało się to na celne strzały. Nie musiał się więc dodatkowo wysilać, by zachować czyste konto. “Sport” docenił go za interwencję z 12. minuty i krótko stwierdził, że poza tym Polak nie miał nic do roboty. Ocena “7” dla niego za ten mecz.

     

  • Lewandowski pozbawiony wielkiego momentu — ale Barcelona i tak świętuje dramatyczny wieczór w Leganés “viralowe wideo”

    Lewandowski pozbawiony wielkiego momentu — ale Barcelona i tak świętuje dramatyczny wieczór w Leganés “viralowe wideo”

    Lewandowski pozbawiony wielkiego momentu — ale Barcelona i tak świętuje dramatyczny wieczór w Leganés “viralowe wideo”

    Robert Lewandowski stał o krok od historycznego osiągnięcia — takiego, które na zawsze zapisałoby jego nazwisko w historii FC Barcelony. Mając już na koncie 99 goli dla katalońskiego giganta, polski napastnik był gotów, by rozpocząć wielkie świętowanie. Scenariusz wydawał się idealny — chłodny sobotni wieczór w Leganés i wszystko wskazywało na to, że Lewandowski zdobędzie magicznego gola numer 100. Ale los napisał inny scenariusz.

     

    W momencie, gdy wydawało się, że Polak za chwilę zapisze się złotymi literami w kronikach klubu, wydarzył się nieoczekiwany zwrot. W chaotycznej sytuacji w polu karnym Leganés to nie Lewandowski, lecz Jorge Sáenz — obrońca, który miał go pilnować — skierował piłkę do własnej bramki. W rozpaczliwej próbie przecięcia podania, które było skierowane właśnie do Lewandowskiego, Sáenz niefortunnie pokonał swojego bramkarza. Stadion zamarł, a piłkarze Barcelony eksplodowali z radości. Lewandowski również świętował — ale jego uśmiech miał lekko gorzki posmak. Jego wielki moment musiał jeszcze poczekać.

     

    Choć zwycięski gol padł w osobliwy sposób, wynik mówił sam za siebie: kolejne cenne trzy punkty dla drużyny Hansiego Flicka w walce o mistrzostwo La Liga. Barcelona może nie oczarowała swoją grą przeciwko walecznej ekipie z Leganés, ale zrobiła to, po co przyjechała — wygrała mecz. Co ciekawe, żaden z zawodników „Dumy Katalonii” nie wpisał się na listę strzelców. Jedyne trafienie w meczu było samobójem, który padł chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy.

     

    Cała akcja rozpoczęła się od dynamicznego rajdu Raphinhi lewym skrzydłem. Brazylijczyk wypatrzył Lewandowskiego ustawiającego się idealnie w polu karnym. Posłał mocne, płaskie dośrodkowanie, a Polak szykował się do strzału. Jednak zanim zdążył sięgnąć piłki, Sáenz rzucił się wślizgiem i… niefortunnie wpakował futbolówkę do własnej bramki. Zamiast udaremnić atak, dał Barcelonie prowadzenie i odebrał Lewandowskiemu szansę na jubileuszowego gola.

     

    Nieco złośliwie podsumował to Canal+ Sport, publikując wideo z bramką i podpisem: „Czasem przeciwnik też musi pomóc.” A choć zespół radował się z gola, to jeden z najszerszych uśmiechów należał do Lewandowskiego. Ale nawet on wiedział, że to nie był ten moment, na który czekał. Do setki wciąż brakowało jednej bramki.

     

    99 goli — tyle obecnie widnieje przy nazwisku Lewandowskiego w barwach Barcelony. Brakuje mu tylko jednego trafienia, by dołączyć do elitarnego „Klubu 100” w katalońskim zespole. A kolejna okazja do zapisania się w historii już niebawem.

     

    Lewandowski mówił ostatnio o zbliżającym się jubileuszu po efektownym zwycięstwie Barcelony nad Borussią Dortmund. „Jestem szczęśliwy, że jestem w tym klubie i mogę strzelać tyle bramek,” powiedział dla Canal+. „Oczywiście chcę jak najszybciej osiągnąć ten pułap. Mam nadzieję, że stanie się to bardzo niedługo.”

     

    Wszystkie oczy zwrócone będą teraz na 15 kwietnia, godzina 21:00 — to wtedy Barcelona ponownie zmierzy się z Borussią Dortmund w rewanżu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Dla Lewandowskiego to nie tylko szansa, by pomóc drużynie w walce o europejski triumf — to przede wszystkim okazja, by wreszcie sięgnąć po osobisty cel, który do tej pory pozostawał nieuchwytny. Czy się uda?Odliczanie trwa.

     

  • Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Robert Lewandowski nie strzelił gola, ale FC Barcelona i tak zainkasowała trzy punkty w kolejnym ligowym meczu. Tym razem skromnie pokonała Leganes (1:0), a polskiego napastnika wyręczył środowy obrońca rywali Jorge Saenz. Eksperci w pomeczowych ocenach na portalu X zwracają uwagę na fakt, że Lewandowski musi poczekać na wyczekiwany jubileusz bramkowy. Z kolei pochwały zbiera Wojciech Szczęsny, który został wybrany piłkarzem meczu.

     

     

    “FC Barcelona jest nie do zatrzymania w tym roku, a Raphinha, Lamine Yamal i Robert Lewandowski są zabójczo skuteczni. “Blaugrana” rozbiła Borussię Dortmund 4:0 i może powoli myśleć o półfinale Ligi Mistrzów. Polak może za to cieszyć się z dubletu. Barcelona zagrała perfekcyjne spotkanie, nie popełniła żadnych błędów, to był koncert w jej wykonaniu. BVB nie miała żadnych argumentów” – tak o środowym spotkaniu FC Barcelony z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów pisał dziennikarz Sport.pl Marcin Jaz.

     

    Barcelona pokonała Leganes. Eksperci komentują

     

    Katalończycy w sobotni wieczór chcieli powtórzyć ten wynik – zwłaszczazwłaszcza że byli pierwszym zespołem z tercetu walczącego o mistrzostwo, który wybiegł na boisko w 31. kolejce. Real Madryt swoje spotkanie z Deportivo Alaves rozegra w niedzielę o 16:15, a Atletico Madryt dzień później o 21:00 zagra z Realem Valladolid.

     

    Barcelona na Estadio Municipal Butarque nie zawiodła oczekiwań – wywalczyła trzy punkty, choć nie zrobiła tego w tak efektowny sposób, do jakiego ostatnimi czasy przyzwyczajała. Katalończycy na prowadzenie wyszli dopiero w 48. minucie. Przewagę dał im samobójczy gol Jorge Saenza, który niefortunną interwencją uprzedził Roberta Lewandowskiego.

     

    Kapitan reprezentacji Polski nie tylko nie trafił tym razem do siatki, ale w ogóle nie dokończył meczu. W 68. minucie Hansi Flick zdjął go z boiska, posyłając w bój Ferrana Torresa.

     

    Eksperci na portalu X zwracali uwagę na fakt, że Polak będzie musiał poczekać na swojego 100. gola strzelonego dla katalońskiego klubu.

     

    “Czyli Lewandowski ładuje setnego gola w barwach Barcelony na Signal Iduna Park. Ładnie to sobie wykombinował – komentował Tomasz Hatta z portalu igol.pl.

     

    “Inigo Martinez” – te dwa słowa, okraszone trzema emotikonami człowieka w koronie, napisał dziennikarz “Super Expressu” Konrad Marzec, doceniając tym samym postawę środkowego obrońcy Barcelony. Martinez w końcówce spotkania interweniował w doskonały sposób, zażegnując zagrożenia pod bramką Szczęsnego.

     

    Z bardzo dobrej strony pokazał się Wojciech Szczęsny. Jego interwencje uratowały Barcelonę przed stratą bramki. Nic więc dziwnego, że tuż po zakończeniu spotkania ogłoszono, że Polak został wybrany piłkarzem meczu.

     

    “Takimi meczami wygrywa się mistrzostwo. Arcyważne punkty Barcelony. Wojciech Szczęsny – 22 występy, 19 wygranych, 3 remisy, 12 CZYSTYCH KONT w Barcelonie. WOW” – pisał z podziwem Jakub Kłyszejko z TVP Sport.

     

    “Wojciech Szczęsny MVP meczazo #LeganesBarca. Dobranoc” – pisał Rafał Majchrzak.

     

    “Najlepiej o tym meczu Barcelony świadczy fakt, że MVP został Szczęsny, choć pracował na to też Martin czy Inigo. Ogółem cała ofensywa, zwłaszcza Yamal, dziś nadawała się do tarcia chrzanu. Obrzydliwe spotkanie przepchnięte kolanem” – oceniał Kamil Warzocha z portalu Weszło.

     

    Kolejne spotkanie FC Barcelony już we wtorek 15 kwietnia. Wówczas Katalończycy w Dortmundzie spróbują postawić drugi krok w grze o półfinał Ligi Mistrzów. Do rywalizacji ligowej wrócą w sobotę 19 kwietnia. Ich rywalem będzie Celta Vigo.

  • Świątek jednak była w Polsce. Wychodzą szczegóły, menedżerka wszystko opowiedziała

    Świątek jednak była w Polsce. Wychodzą szczegóły, menedżerka wszystko opowiedziała

    Świątek jednak była w Polsce. Wychodzą szczegóły, menedżerka wszystko opowiedziała

    Spore poruszenie w kraju nad Wisłą wywołała decyzja Igi Świątek, która odpuściła grę dla reprezentacji Polski podczas radomskich kwalifikacji do finałów Billie Jean King Cup. Okazuje się, że wiceliderka rankingu WTA całkiem niedawno gościła w ojczyźnie, gdzie przebywała przez kilka dni. Szczegółami pochwaliła się PR menedżerka sportsmenki, Daria Sulgostowska. Przy okazji członkini teamu raszynianki zdradziła, iż gwiazdę czeka niebawem trudny moment.

     

    Polkom niestety nie powiodła się misja awansu do finałów Billie Jean King Cup. Naszym rodaczkom nie pomogły własne ściany w Radomiu. W piątkowe popołudnie podopieczne Dawida Celta zostały zdeklasowane przez Ukrainki i o poprawie wyniku z zeszłego roku mogą już tylko pomarzyć. Kto jednak wie, jak wyglądałyby eliminacje w województwie mazowieckim, gdyby do gry przystąpiła Iga Świątek. Wiceliderka WTA tuż przed startem zmagań zrezygnowała z przyjazdu.

     

    A w najważniejszym damskim cyklu rozpoczyna się właśnie jej ulubiony etap sezonu, a więc seria turniejów na mączce. Podopieczna Wima Fissette’a już pewnie odlicza dni do startu zawodów w Stuttgarcie. Zanim jednak wybrała się na niemiecką ziemię, 23-latka odwiedziła ojczyznę. Gwiazda zrobiła to dyskretnie, w mediach społecznościowych nie widać choćby jednego zdjęcia z Polski. Kibice o wyprawie dowiedzieli się dopiero po fakcie, za sprawą wywiadu Darii Sulgostowskiej z portalem “i.pl”.

     

    Iga Świątek gościła w Polsce. Odwiedziła rodzinne miasto, nie było nudy

     

    PR menedżerka wiceliderki WTA zdradziła parę interesujących szczegółów. “Iga treningi łączyła z odpoczynkiem, odwiedziła między innymi swój rodzinny dom w Raszynie” – oznajmiła. “Iga brała pod uwagę wszystkie aspekty, ale przed kolejnymi turniejami na mączce po prostu potrzebowała trochę odpoczynku. Teraz będzie grała w czterech turniejach z rzędu: w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie i w Roland Garros w Paryżu. Wchodzi w bardzo intensywną część sezonu” – dodała od razu, usprawiedliwiając nieobecność 23-latki w Radomiu.

     

    Podopieczna Wima Fissette’a chciała się nacieszyć obecnością w ojczyźnie nie bez powodu. Chodzi o zbliżającą się Wielkanoc, która u Igi Świątek nie będzie wyglądała jak u większości Polaków. Dlaczego? “Takie jest życie sportowca. W Święta Igi nie będzie w Polsce. Bezpośrednio po zawodach w Niemczech wylatuje do Madrytu” – przekazała Daria Sulgostowska. Oby, chociaż dopisywał jej dobry humor, bo to będzie oznaczało sukces odniesiony za naszą zachodnią granicą. Tekstowe relacje na żywo ze spotkań raszynianki w Interia Sport.

     

  • Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny uratował Barcelonę

    Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny uratował Barcelonę

    Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny uratował Barcelonę

    FC Barcelona zagrała jeden z najsłabszych meczów w tym roku, a Robert Lewandowski nie oddał celnego strzału na bramkę. Drużyna Hansiego Flicka i tak jednak cieszyła się z wygranej 1:0 na wyjeździe z Leganes. Na bohatera spotkania wyrósł Wojciech Szczęsny.

     

    Wszyscy eksperci i kibice zastanawiali się, czy w sobotni wieczór Robert Lewandowski zdobędzie swojego setnego gola w barwach FC Barcelony. Drużyna trenera Hansiego Flicka chciała również zrewanżować się Leganes za sensacyjną porażkę 0:1 w pierwszej rundzie.

     

    Robert Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny bohaterem

     

    Choć hiszpańskie media miały co do tego wątpliwości, to Robert Lewandowski wyszedł w podstawowym składzie. Już w szóstej minucie strzelał z rzutu wolnego z 25 metrów, ale wysoko nad poprzeczką. Potem do końca tej części reprezentant Polski był niewidoczny, nie miał okazji do zdobycia gola i nie oddał celnego strzału.

     

    Duże problemy w ofensywie miała jednak cała Barcelona. W niczym nie przypominała tej efektownej, ofensywnie grającej drużyny z poprzednich spotkań. W pierwszej połowie brakowało 100 proc. okazji do zdobycia gola. Najbliżej trafienia był obrońca Jules Kounde, ale jego strzał z dziesięciu metrów po rykoszecie obronił Dmitrović. W 31. minucie niezłą sytuację miał Lamine Yamal, ale po prostopadłym podaniu z 10 metrów trafił w boczną siatkę. I to by było na tyle.

     

    Gospodarze też potrafili odpowiedzieć i zagrozić bramce faworytów. W 12. minucie Wojciech Szczęsny uratował Barcelonę przed stratą gola kapitalną paradą po strzale Altimiry z jedenastu metrów.

     

    Do przerwy było 0:0, a zatem FC Barcelona już przez 135 minut w tym sezonie nie potrafiła strzelić gola Leganes, drużynie, która zajmuje w La Lidze dopiero przedostatnie miejsce.

     

    Fatalna passa zatrzymały się na 138 minutach. Właśnie wtedy FC Barcelona zagrała kontratak, Raphinha dośrodkował z lewej strony do Roberta Lewandowskiego, a Jorge Saenz de Miera Colmeiro tak nieszczęśliwie przeciął podanie, że trafił do własnej bramki. Polak cieszył się, jakby to on trafił do siatki.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1911152179420819467

    W 58. minucie powinno być 2:0. Fermin Lopez świetnie przejął piłkę na 16 metrze, minął pięknie dwóch rywali w polu karnym, ale fatalnie spudłował z siedmiu metrów, nawet nie trafiając w bramkę.

     

    Leganes – FC Barcelona 0:1 (0:0)

    Bramka: Saenz samobójcza (48.).

    Leganes: Dmitrović – Rosier, Altimira Ż (76. Garcia), Poirrier, Saenz, Hernandez – Raba Ż, Cisse (76. Munir), Tapia, Rodriguez (67. Neyou) – Diomande (59. Cruz).

    FC Barcelona: Szczęsny – Kounde, Araujo (46. de Jong Ż), Martinez, Balde (41. Gerard Martin) – Pedri, Garcia (80. Cubarsi), Fermin Lopez (67. Gavi) – Yamal, Lewandowski (67. Ferran Torres), Raphinha.

     

  • Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Robert Lewandowski nie strzelił gola, ale FC Barcelona i tak zainkasowała trzy punkty w kolejnym ligowym meczu. Tym razem skromnie pokonała Leganes (1:0), a polskiego napastnika wyręczył środowy obrońca rywali Jorge Saenz. Eksperci w pomeczowych ocenach na portalu X zwracają uwagę na fakt, że Lewandowski musi poczekać na wyczekiwany jubileusz bramkowy. Z kolei pochwały zbiera Wojciech Szczęsny, który został wybrany piłkarzem meczu.

     

    “FC Barcelona jest nie do zatrzymania w tym roku, a Raphinha, Lamine Yamal i Robert Lewandowski są zabójczo skuteczni. “Blaugrana” rozbiła Borussię Dortmund 4:0 i może powoli myśleć o półfinale Ligi Mistrzów. Polak może za to cieszyć się z dubletu. Barcelona zagrała perfekcyjne spotkanie, nie popełniła żadnych błędów, to był koncert w jej wykonaniu. BVB nie miała żadnych argumentów” – tak o środowym spotkaniu FC Barcelony z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów pisał dziennikarz Sport.pl Marcin Jaz.

     

    Barcelona pokonała Leganes. Eksperci komentują

    Katalończycy w sobotni wieczór chcieli powtórzyć ten wynik – zwłaszczazwłaszcza że byli pierwszym zespołem z tercetu walczącego o mistrzostwo, który wybiegł na boisko w 31. kolejce. Real Madryt swoje spotkanie z Deportivo Alaves rozegra w niedzielę o 16:15, a Atletico Madryt dzień później o 21:00 zagra z Realem Valladolid.

     

    Barcelona na Estadio Municipal Butarque nie zawiodła oczekiwań – wywalczyła trzy punkty, choć nie zrobiła tego w tak efektowny sposób, do jakiego ostatnimi czasy przyzwyczajała. Katalończycy na prowadzenie wyszli dopiero w 48. minucie. Przewagę dał im samobójczy gol Jorge Saenza, który niefortunną interwencją uprzedził Roberta Lewandowskiego.

     

    Kapitan reprezentacji Polski nie tylko nie trafił tym razem do siatki, ale w ogóle nie dokończył meczu. W 68. minucie Hansi Flick zdjął go z boiska, posyłając w bój Ferrana Torresa.

     

    Eksperci na portalu X zwracali uwagę na fakt, że Polak będzie musiał poczekać na swojego 100. gola strzelonego dla katalońskiego klubu.

     

    “Czyli Lewandowski ładuje setnego gola w barwach Barcelony na Signal Iduna Park. Ładnie to sobie wykombinował – komentował Tomasz Hatta z portalu igol.pl.

    https://x.com/Fyordung/status/1911154420496183475

    “Inigo Martinez” – te dwa słowa, okraszone trzema emotikonami człowieka w koronie, napisał dziennikarz “Super Expressu” Konrad Marzec, doceniając tym samym postawę środkowego obrońcy Barcelony. Martinez w końcówce spotkania interweniował w doskonały sposób, zażegnując zagrożenia pod bramką Szczęsnego.

    https://x.com/konmar92/status/1911160488727130133

    “Jeszcze jedno kluczowe zwycięstwo Barcy” – podsumowywał Fabrizio Romano.

    https://x.com/FabrizioRomano/status/1911160975404773863

    Z bardzo dobrej strony pokazał się Wojciech Szczęsny. Jego interwencje uratowały Barcelonę przed stratą bramki. Nic więc dziwnego, że tuż po zakończeniu spotkania ogłoszono, że Polak został wybrany piłkarzem meczu!

     

    “Takimi meczami wygrywa się mistrzostwo. Arcyważne punkty Barcelony. Wojciech Szczęsny – 22 występy, 19 wygranych, 3 remisy, 12 CZYSTYCH KONT w Barcelonie. WOW” – pisał z podziwem Jakub Kłyszejko z TVP Sport.

     

    “Wojciech Szczęsny MVP meczazo #LeganesBarca. Dobranoc” – pisał Rafał Majchrzak

    https://x.com/RMnaTT/status/1911161733189677542

    “Najlepiej o tym meczu Barcelony świadczy fakt, że MVP został Szczęsny, choć pracował na to też Martin czy Inigo. Ogółem cała ofensywa, zwłaszcza Yamal, dziś nadawała się do tarcia chrzanu. Obrzydliwe spotkanie przepchnięte kolanem” – oceniał Kamil Warzocha z portalu Weszło.

    Kolejne spotkanie FC Barcelony już we wtorek 15 kwietnia. Wówczas Katalończycy w Dortmundzie spróbują postawić drugi krok w grze o półfinał Ligi Mistrzów. Do rywalizacji ligowej wrócą w sobotę 19 kwietnia. Ich rywalem będzie Celta Vigo.